Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 marca 2015

Jak przetrwać przygotowania do matury - czyli jak nie zrujnować swojej figury.

Zapewne ten post nie będzie interesujący dla wszystkich. Podejrzewam, że część z Was ma już maturę za sobą. Nie mniej jednak na pewno znajdą się osoby, które to czeka, jak nie w tym roku to za parę lat. Zachęcam do przeczytania, bo kilka rad, a raczej zasad, które wypiszę poniżej mogą sprawdzić się w wielu sytuacjach. W końcu, życie to w kółko jakieś egzaminy i stres.

Zdaję sobie sprawę jak w takich sytuacjach ciężko utrzymać formę. Brak czasu, większe zapotrzebowanie energetyczne, chęć podjadania w trakcie nauki. Bardzo łatwo możemy zaprzepaścić całą wcześniejszą pracę. Dokładniej mówiąc mam teraz taki sam problem. I głównie dlatego ten post powstaje. Chciała bym dać wskazówki wam i określić swoje zasady, które pomogą mi walczyć ze samą sobą. Mam nadzieję, że wśród tych kilku rad znajdziesz coś dla siebie, co pomoże Ci w utrzymaniu efektów wcześniejszej ciężkiej pracy.

 Jak nie zrujnować swojej figury:

1. Ucz się!
Tak, tak! To nie błąd.. Być może ma to większy wpływ na ratowanie naszego stanu psychicznego, ale to po części wiążę się z utrzymaniem zdrowej diety, a co za tym idzie zgrabnej sylwetki. Matura dla większości osób jest mocno stresującym doświadczeniem. Moim zdaniem odpowiednie przygotowanie może chociaż po części zminimalizować lęk przed porażką. Oczywiście na ostatnią chwilę będzie to miało odwrotny efekt, ale ucząc się na bieżąco możemy później się uspokajać, że przecież jesteśmy przygotowani i nie może być aż tak źle. To tak jak z jakimś przemówieniem. Z reguły boimy się pomyłki, odebrania mowy. Kiedy jednak dobrze się przygotujemy stres automatycznie się zmniejsza, a my możemy odrobinę pewniej podejść do zadania. Także nie marnujmy czasu! Dla zdających w tym roku -  kasztany jeszcze nie zakwitły! Jest jeszcze szansa :)


 2. Zrzucanie kilogramów schodzi na drugi plan! To nie na to czas... 

Myślę, że każda rozsądna osoba zdaje sobie z tego sprawę. Ten końcowy okres to naprawdę nie jest najlepszy moment na walkę z kilogramami. Wyjdzie nam albo jedno albo drugie. Tak jest niestety, że jeśli chcemy porządnie stawić czoła zbędnemu tłuszczykowi, trzeba poświęcić na to dosyć sporo czasu. Teraz nie można sobie na to jednak pozwolić. Dlatego sugeruję, żeby skupić się raczej na utrzymaniu swoich dotychczasowych osiągnięć, a resztę zostawić sobie na czas po maturze.

3. Zapisuj co jesz!
To nie jest czasochłonne zajęcie, natomiast może znacząco ułatwić kontrolowanie apetytu. Do tej pory próbowałam jedynie zapisywać dzień wcześniej, co zjem na następny. To jednak nie bardzo mi wychodziło. Tym razem postanowiłam zapisywać WSZYSTKO, każdy kęs do zeszytu. I powiem wam, że to ma szanse powodzenia. Jest mi głupio przed samą sobą przyznać się, że nie jadłam regularnie, że podjadałam, że zjadłam o dużo za dużo. Sprawia to, że wszystko mamy przejrzyście, zdajemy sobie często sprawę ile jedzenia niepotrzebnie w siebie wpychamy. Po jakimś czasie łatwo dostrzeżemy swoje błędy i będziemy mogli wprowadzać korekty. Wypróbujcie!

 4. Przede wszystkim wartościowo!
Dla osób, które z reguły uważają na to co ląduje na ich talerzu jest to raczej naturalne. Ale warto wspomnieć, że wartościowe posiłki są bardzo ważne. Jest to okres, w którym mocno wytężamy umysł i spożywając produkty wspomagające pamięć i koncentracje, możemy sobie bardzo pomóc. Często w takich sytuacjach wrzucamy w siebie śmieciowe jedzenie, bo tak w końcu łatwiej, czego efektem może być problem z przyswajaniem wiedzy. Pamiętajmy, że mózg dobrze pracował potrzebuje dobrego paliwa. Inaczej daleko nie zajedziemy. Wprowadźmy produkty bogate w zdrowe tłuszcze, takie jak ryby, awokado, dobre oleje i oliwy czy orzechy. Przydadzą się również pełne ziarna i witaminy. 


 5. 10 minut dziennie to Twoje minimum!
Owszem zgodzę się, że nie ma teraz za wiele czasu wolnego. Nikt mi jednak nie wmówi, że nie jesteśmy w stanie wygospodarować 10 minut dziennie. Przynajmniej tyle poświęć na trening. Na youtubie aż roi się od filmików z tak krótkimi treningami. Boczki Tiffany, Mel B czy jakiś interwał, zrób chociaż tyle. Oczywiście cudów tym nie zdziałamy, nie ma co się oszukiwać. Nie mniej jednak pozostanie nam nawyk treningowy, nie odzwyczaimy się do wakacji, a nasze ciało i tak nam za to podziękuje. Jak dla mnie sama świadomość, że coś zrobiłam ma ogromne znaczenie. Także do roboty!

6. Weekend intensywniej!
W ciągu tygodnia 10 minut, a w trakcie weekendu wygospodarowanie godziny nie powinno stanowić dla Ciebie problemu, Jeśli zależy nam na tym, żeby utrzymać uzyskane już efekty i nie zaprzepaścić swojej kondycji na pewno damy radę. To niby tylko dwa dni, ale mogą wiele zdziałać. Nie zapominajmy o tym!

7. Pij dużo wody!

To raczej nic nowego i odkrywczego. W codziennym życiu powinniśmy wypijać około 2 litrów wody dziennie. Jeśli jeszcze tego nie robisz to dobry czas żeby zacząć. Być może jeszcze nie zauważyliście, ale kiedy jesteśmy odwonieni ciężej o mocną koncentrację. Umysł nie pracuje już tak jak powinien, a my z trudem przyswajamy informację. Wtedy bardzo często sięgamy po kawę. Nie zapominajmy jednak, że kawa okropnie wypłukuje magnez i o ile jedna dziennie nam nie zaszkodzi, to większa ilość może mieć na nas negatywny wpływ. I wiem o czym mówię, bo przez długi czas miałam spory niedobór magnezu, właśnie ze względu na zbyt dużą ilość kawy w diecie. Tym czasem woda mineralna może nas postawić na nogi podobnie jak kawa! Właśnie tak! Dotleniamy organizm i lepiej się koncentrujemy. Także woda obowiązkowo!

 8. Lepsze zamienniki!

Doskonale wiem jak w takim czasie rośnie apetyt na podjadanie. niestety też tego właśnie doświadczam. No cóż, nie powiem wam, żebyście całkiem zapomnieli o przegryzaniu. Pamiętajmy jednak, żeby wybierać te zdrowsze i lepsze zamienniki, które dodatkowo mogą nam pomóc. Suszone lub świeże owoce, warzywa, orzechy, gorzka czekolada, to wszystko zawiera cenne składniki i stanowi smaczną przekąskę. Chociaż jak moja babcia mówi, podobno tak zajada się wiedzę! Nie będzie za dobrze jeśli to prawda. Może lepiej nie ryzykować? :)

9. Poproś o pomoc!
Jeśli podchodzisz do matury to za pewne nadal mieszkasz z rodzicami. Pewnie jest trochę takich osób, które jeśli chciały zdrowiej się odżywiać, schudnąć musiały same przygotowywać sobie posiłki, głównie chodzi o obiady. Ja też tam mam. To jest niestety czasochłonne i po raz kolejny na ten moment tym czasem nie dysponujemy, Możesz zrobić tak jak ja i poprosić mamę, żeby przygotowywała zdrowsze posiłki, używała mniej tłuszczu, jogurtu zamiast śmietany, brązowego makaronu i ryżu zamiast tych bezwartościowych białych produktów, a także o porcje warzyw. Myślę, że jeśli dobrze wytłumaczycie mamie i ładnie ją poprosicie to powinna z chęcią przyjść wam z pomocą! Przy okazji cała rodzina na tym zyska :)


To już koniec zasad. Nie są zbytnio wymagające, ale jakże trudne do wprowadzenia w tym okresie w życie. Sama ostatnio mocno walczę ze swoimi pogarszającymi się nawykami. Mam zamiar codziennie zaglądać do tego posta i przypominać sobie jak nie wiele mam do zrobienia, a jakie to może mieć pozytywne skutki. Nie wyobrażam sobie wrócić do dawnego ciała, a jak na razie jestem na na najlepszej drodze do tego. Trzymam kciuki za Was ale i za siebie! Nie można się poddawać!




Trzymajcie się ciepło!

czwartek, 12 marca 2015

Na zielono - czyli koktajlowe szaleństwo!

Jako, że kuchni pojawił się nowy robot kuchenny, to teraz na blogu możecie się częściej spodziewać różnych propozycji na pyszne koktajle. Smaczne, proste w przyrządzeniu, sycące i przede baaardzo zdrowe :)

Jest to BOMBA, ale uwaga! To bomba witaminowa! Kto by się nie skusił? Zwłaszcza kiedy idzie wiosna, nasza cera jest poszarzała i zmęczona, a figura po cichu woła o pomoc. Koktajle to dobry krok w stronę lepszych nawyków żywieniowych. Więc pijcie śmiało!

Ja przyrządzam głównie koktajle owocowe, nie testowałam za wiele warzywnych. Trzeba pamiętać, żeby nie serwować sobie takich dobroci wieczorem, tylko rano, na pierwsze lub drugie śniadanie. Tak by było najlepiej. Bo jak wiadomo owoce zawierają sporą ilość naturalnych cukrów. Późne spożycie tak dużej dawki, może nie tylko zaszkodzić naszej figurze, ale też np. sprawić trudności w zasypianiu.

Dziś chciała bym przedstawić dwie propozycje, które mają bardzo ciekawy kolor, a mianowicie są ZIELONE. Wiele osób jest z góry nastawiona, że nie będzie to smaczne. A wręcz przeciwnie, koktajle są pyszne!



Koktajl I
    
Składniki:

3 duże garście młodego szpinaku
1 pomarańcza
1 banan
1 jabłko
pół szklanki wody 


Wszystko myjemy, obieramy, wrzucamy do blendera i miksujemy na jednolitą masę. Gotowe!




 Koktajl II   

Składniki:

3 garście jarmużu
1 pomarańcza
4 kiwi
pół szklanki wody
Wszystko tak jak przy każdym koktajlu:) 













Uwaga! Wszystkie składniki podane są na co najmniej dwie porcje:) Możecie zawsze przygotować z połowy produktów, ale też możecie podzielić się z kimś zdrowiem, albo przelać wszystko do buteleczki i zaoszczędzić czas na następny dzień.

Trzymajcie się ciepło!

sobota, 28 lutego 2015

Kolejny miesiąc za nami! LUTY - podsumowanie.

Hmm luty..
Jaki to był dla mnie miesiąc?

Niestety okropny. Coś ten rok mi kompletnie nie sprzyja. Dużo stresu, dużo smutku, dużo rozmyślań. Już samo to, że jest tak okropnie zaczęło mnie załamywać. Powoli zaczyna być lepiej, a mi po głowie chodzi tylko jedna myśl. Oby te wszystkie złe rzeczy skumulowały się po prostu na początku i reszta roku była dla mnie łaskawa. Na przykład kiedy przyjdzie czas matur czy rekrutacji na studia :) O tak! na taki układ mogę iść! Jestem w stanie wytrzymać jeszcze trochę tych cierpień, żeby tylko później było wszystko tak jak bym chciała!

Pod względem diety i ćwiczeń, bo to chyba na tym blogu najistotniejsze, też nie było za kolorowo. Dwa tygodnie ferii i chyba za dużo wolnego, bo było mi trudniej się zorganizować niż w takcie szkoły. Trochę sobie odpuściłam i dietę i ćwiczenia. Co prawda nie jem słodyczy tak jak sobie postanowiłam, ale mój żołądek wydaje się być bez dna i jest w stanie pomieścić ogromne ilości jedzenia. Nie chce, żeby tak dalej było bo szkoda mi efektów zimowej pracy, żeby na wiosnę i lato znaleźć się na początku drogi.. Może nie schudnąć, ale chociaż utrzymać swoją figurę do maja. Tak, tego sobie życzę.

Co dobrego?

A jeśli chodzi o pozytywne rzeczy, które mnie spotkały w tym beznadziejnym miesiącu to na pewno warsztaty z Ewą Chodakowską. Marzenie, którym z pewnych powodów nie cieszyłam się w pełni, ale i tak było to dla mnie wspaniałe doświadczenie i cieszę się że przeznaczyłam na to pieniądze i będę mogła to kiedyś wspominać :)

Kolejny miły czas to z pewnością wyjazd do Gdyni, do chłopaka:) W zeszłym roku nie udało nam się spędzić razem walentynek. Siedzieliśmy wieczorem na skypie i rozmawialiśmy. W tym roku było o tyle dobrze, że mogłam ten czas spędzić obok niego :)

Zaczęłam również chodzić na korepetycje z chemii, co daje mi trochę dodatkowej siły przy walce z nauką. Trochę dodaje pewności siebie i przejaśnia, porządkuje informacje zgromadzone w głowie przez te trzy lata nauki.

Wyjazd na deskę w góry w czasie ferii też był czymś bardzo przyjemnym:) Mogłam trochę odreagować, poczuć lekką adrenalinę. Coś czego bardzo potrzebowałam. Dodatkowo czas spędzony z rodziną na świeżym powietrzu to zawsze coś miłego. (Dziś wieczorkiem też śmigam pojeździć :))

Luty to również czas testowania przeróżnych koktajli. Próbuję nauczyć moją mamę chociaż kilku zdrowych nawyków żywieniowych i wprowadzić małe zmiany w jej sposób odżywiania. Nie jest łatwo, ale widzę małe pozytywne zmiany. Cieszy mnie to ogromnie. Właśnie koktajle są ostatnio jej przysmakiem i razem próbujemy nowych połączeń. Na ten temat wypowiem się więcej innym razem, ponieważ kupiłyśmy niedawno nowy robot kuchenny i przy okazji chciała bym zrobić jego małą recenzje. Co wy na to?

LUTY W ZDJĘCIACH:  

Wyjazd do Bukowiny Tatrzańskiej.

Walentynki spędzone w Gdyni.



Testowanie nowych smaków:)

Nic nie jest taką motywacją jak za duże ubrania, które kiedyś były za ciasne:)



Ostatnio wybrałam się też do kina z przyjaciółkami. Oczywiście na %0 twarzy Greya.. Hahah jeśli jeszcze nie byliście i tak samo jesteście ciekawi jak to zrobili, to szczerze nie polecam, marnowanie pieniędzy i czasu! Chociaż książka mi się podobała i nie chciałam sugerować się opiniami innych, to niestety wszystko się potwierdziło. Pod koniec myślałam, że usnę! I szczerze, to nie dziwię się teraz wszystkim facetom którzy nie chcieli i nie chcą iść na ten film.. A już tym bardziej współczuję wszystkim parom, które wybrały taka opcje na spędzanie walentynek. Kompletna poraża. Coś mi się wydaje, że producenci filmu na kolejnych częściach nie zbiją już takiej fortuny.

A jak wam minął ten miesiąc? Chudsze niż w styczniu? A może co lepsze, szczęśliwsze?
Taką mam nadzieję ;)

Trzymajcie się ciepło!

piątek, 27 lutego 2015

Stres, nudy.. co jeszcze?

Dochodzę do wniosku, że wolę mieć więcej zajęć i bardziej zorganizowany czas poza domem. Nie mam na myśli oczywiście życia w ciągłym biegu i braku czasu na chwilę wytchnienia. Chodzi mi o coś co sprawia, że nie jestem myślami zupełnie gdzieś daleko, np. przy jedzeniu.

I właśnie o tym będzie dzisiejszy post. Czyli co i w mniejszy lub większy sposób może powodować nasze problemy z nadwagą.

Stres: 

 Jest to czynnik, który niewątpliwie łączy się z jedzeniem. Możliwe są dwie reakcje. Albo w trakcie stresu podjadamy, sięgamy po słodycze, wręcz próbujemy zajadać problemy, albo nie możemy nic przełknąć, mając na wszystko odruch wymiotny.

Dla wielu osób zmorą jest ta pierwsza opcja, która po dłuższym czasie może doprowadzić do otyłości. Niestety w naszych czasach nie trudno o sytuacje stresowe, które czają się co krok. Co gorsza, nasz apetyt rośnie jedynie na te niezdrowe produkty, napchane cukrem, tłuszczem, niczym wartościowym. To bardzo zgubne, zwłaszcza dlatego, że od takiego jedzenia szybko się uzależniamy. Stres może minąć, a my zostaniemy z nawykiem podjadania, sięgania po słodycze czy słone przekąski. Osoby z takimi reakcjami na stres często zazdroszczą tym, którzy zamiast się objadać nie mogą nic przełknąć. niestety ta druga wersja też nie jest optymistyczna. W trakcie stresu nasz organizm toczy trochę wewnętrzną walkę, potrzebuje dużo siły i składników odżywczych dla naszego układu nerwowego, żeby sobie z tym wszystkim poradzić. Kiedy nie jemy, najnormalniej w świecie jesteśmy wykończeni, osłabieni, nic tylko wrak człowieka. Owszem chudniemy, a później? Później dostajemy stracone kilogramy z nadwyżką..

Jeśli chodzi o mnie, to zależy jak silny jest stres, to taka jest moja reakcja. Kiedy czuję jakieś napięcie, goni mnie czas, taka troszkę niepewność, wtedy podjadam. Niestety takich sytuacji jest sporo i w najbliższym czasie będzie coraz więcej. Dlatego muszę to kontrolować bo inaczej cały mój wysiłek pójdzie na marne. Natomiast jeśli stres jest bardzo silny, jakiś ważny dla mnie dzień, problemy osobiste, wtedy nie mogę jeść. Zazwyczaj w grę nie wchodzi nic poza pieczywem. Takie sytuacje na szczęście nie zdarzają się zbyt często.

Pamiętajmy, żeby w miarę możliwości unikać stresu. Niestety odbija się to negatywnie nie tylko na naszej wadze, ale przede wszystkim na zdrowiu psychicznym.

 Nuda:

 Jak często zdarza wam się sięgać do lodówki po prostu z nudy? To szczerze mówiąc zabawne ale bardzo prawdziwe. Tak już jest, że często z nudów jemy. I oczywiście po co zdrowe przekąski, najlepiej zabrać się za ciasteczka. Nie trzeba nie robić nic. Wystarczy, że siedzimy cały dzień w domu, sprzątając, czytając czy się ucząc i przy okazji mamy dostęp do jedzenia non stop. Chwila, żeby się od czegoś oderwać, byle by czegoś nie robić, to zazwyczaj kierunek kuchnia. No niestety. Troszkę się nie dziwię dlaczego świeżo upieczonym mamom ciężko dojść do formy po ciąży. Nie mam na myśli oczywiście, że właściwie nic nie robią więc mają dużo czasu, który zapełniają jedzeniem. Wręcz przeciwnie, mają wiele na głowie, ale jednak większość czasu spędzają w domu z maluszkiem, opiekując się nim i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby co jakiś czas sięgać po smakołyki, Wydaje mi się, że gdyby przyjrzeć się temu głębiej, to i tak wynika to z nudy.

Dlatego jeśli startujesz z dietą, to może na początek spróbuj lepiej zaplanować swój dzień, tak żeby nie podjadać w między czasie ;)

Warto przyjrzeć się swojemu trybowi życia. Czasem nie wiele trzeba aby zmienić swoje nawyki. Osoby, które mają problemy z podjęciem diety, z utrzymaniem jej, moim zdaniem powinny zajrzeć troszkę w głąb siebie i poszukać powodu, które czasami mają na pozór nie wiele wspólnego z dietą. Najlepiej przeszkody likwidować u źródła :) Być może to nie słaba silna wola, ale zbyt wiele wolnego czasu, czy stres utrudniają Ci osiągnięcie wymarzonej sylwetki.

Trzymajcie się ciepło!

środa, 18 lutego 2015

Post czy może dieta?

Dzisiaj Środa popielcowa, dzień rozpoczynający okres Wielkiego postu w kościele katolickim. Jedni wierzą, inni nie. Ja zaliczam się do grona tych pierwszych i wyznaczyłam sobie właśnie postanowienie wielkopostne. Oczywiście jak nie trudno się domyśleć postawiłam na odstawienie cukrów prostych, chyli wszelkich słodyczy, czekoladek, drożdżówek, dżemów i tak dalej. Ostatnio dosyć często po nie sięgałam i coraz trudniej mi było ich sobie odmówić więc myślę, że to idealny pomysł.

Zaczęłam się jednak zastanawiać ilu z nas tak na prawdę podejmuje te postanowienia w celu pokuty czy lepszego przeżycia tego okresu. W wielu przypadkach to przecież właśnie odmówienie sobie słodyczy, fast foodów, słonych przekąsek czy jakiś innych przyjemności. Ale czy nie jest tak, że pierwsza myśl to "O nie będę jadła czekolady, przynajmniej schudnę, to w końcu 40 dni!"? Sądzę, że wiele z nas tak myśli.

 No i w sumie nie ma w tym nic złego. Trzeba szukać plusów, żeby łatwiej było nam wytrwać do końca naszego postanowienia. Idzie wiosna, czas kiedy szykujemy się na lato, zrzucamy zimowe okrycie wierzchnie i chcemy czuć się lepiej. Takie "dietetyczne" postanowienie Wielkopostne może być dla nas czymś na prawdę dobrym, a nie koniecznie łatwym. Warto oczyścić swój organizm i przy okazji zrzucić kilka centymetrów.

Pamiętajmy jednak, żeby nie brać na siebie zbyt wiele. Skoncentrujmy się na jednej rzeczy, a nie od razu zostawmy samą zieleninę. 40 dni to długi okres i łatwo o potknięcie. Kiedy nazbieramy kilka postanowień to jestem pewna że porażka na jednym froncie sprawi, że odpuścimy z całą resztą. A wtedy nie będzie ani tych ogromnych rezultatów, ani nawet malutkich.

Potraktujmy to jak wyzwanie! Trochę dłuższe niż zazwyczaj. 40 dni bez jakiejś codziennej przyjemności. Co wy na to?

Wy też łączycie postanowienia Wielkopostne ze zmianą nawyków żywieniowych?

Trzymajcie się ciepło!

piątek, 6 lutego 2015

Co u mnie słychać?


Witajcie po długiej przerwie!
No niestety tak jak się spodziewałam, blog został zaniedbany.
 Matura maturą, może faktycznie nie mam za wiele czasu i nauka przede wszystkim, ale moje lenistwo, brak wiary w swoje możliwości i skłonności to poddawania się również dały o sobie znać. Nie ma sensu obiecywać zmian i prób.. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Jestem jednak pewna, że odkąd przestałam prowadzić bloga, moja silna wola znacznie się pogorszyła. Co za tym idzie- sporo słodkiego. Planuje i powoli staram się wrócić do formy, a kiedy mi się już to uda wprowadzić w życie jedno ze swoich noworocznych postanowień o którym sobie dzisiaj przypomniałam.. Chciała bym i będę próbować pisać co jakiś czas. To na prawdę wiele daje i nie widzę powodów, żeby nie spróbować jeszcze raz!

Dochodzę do wniosku, że to jednak prawda, że im się jest starszym tym czas szybciej mija.. Już miesiąc nowego roku za nami, a ja niestety nie czuję żeby coś zmienił w moim życiu. Jeden miesiąc już za nami, a gdybym miała powiedzieć, co się w nim wydarzyło, to musiała bym się mocno zastanowić. A tak przecież nie powinno być. Trochę szkoda czasu :(



Jedynym dosyć ważnym dla mnie wydarzeniem była studniówka. Równo 100 dni przed maturą! Rozpoczęło się wielkie odliczanie! To była długa noc, cała przetańczona :) Za co dziękuję bardzo mojemu cudownemu partnerowi ;) Wiele przygotowań, wiele nerwów, sama nie wiem po co. Ale ja już tak mam, ze zamartwiam się na zapas i to czasami tymi najmniej istotnymi rzeczami. Wyszło dobrze, i teraz pozostaje wspominać!

Podsumowując styczeń, mogę również stwierdzić, że był on pełen nerwów i emocji, a luty niestety zaczyna się tak samo. Mam nadzieję, że szybko się to zmieni, bo czuję się już wykończona.


Przechodząc do pozytywniejszych rzeczy...
Jutro czeka mnie coś wspaniałego! Jedno z moich niewielkich marzeń, czyli trening pod okiem Ewy Chodakowskiej. Wiem, wiem, że nie każdy za nią przepada, nie każdy uważa ją za kogoś wyjątkowego, ale dla mnie owszem jest ona kimś ważnym. Wiele jej zawdzięczam i zawsze będę ją podziwiać. Dlatego też nie mogłam przepuścić okazji i jutro jadę na warsztaty Ewa & #mygirls tour. Daje mi to ogromnie dużo radości! Nie dość, że spotkanie z taką cudowną trenerką, to jeszcze 4 godziny treningu w ciągu jednego dnia. Jak dla mnie to spore wyzwanie! Ale to tylko sprawia, że bardziej się cieszę :) A jakby jeszcze było tego mało, to w planie warsztatów jest spotkanie z dietetykiem! Czyż nie cudownie? :)
Postaram się to jutro jakoś zebrać i opisać:) Na pewno podzielę się z wami jak było!

Coś czuję, że na poprawę humoru przyda mi się porządny trening! I chyba za chwilkę się za niego zabiorę!

A jak wasze postanowienia noworoczne? Lepiej niż moje? Działacie?

I jeszcze troszkę jedzeniowo na sam koniec :)
Trzymajcie się ciepło! :)

sobota, 20 grudnia 2014

Sobotni jadłospis

Nadeszła długo wyczekiwana przerwa świąteczna! Wraz z tym dysponuję większą ilością wolnego czasu i postanowiłam, że dzisiaj też dodam post z przykładami moich posiłków. Przeglądam tego bloga i  jednak mi tego brakuje.. To w końcu po to go zakładałam, żeby dzielić się moimi zmaganiami! I oczywiście posty na temat właściwości różnych produktów czy inne, także mają sens, ale wydaje mi się, że troszeczkę zdominowały bloga.

Dzisiejszy dzień upłynął na sprzątaniu. Wiadomo, świątecznie porządki. Co z tego, że przed Wigilią trzeba będzie posprzątać jeszcze raz.. Ale nawet lepiej się czuję kiedy mam tak wszystko wysprzątane :) Teraz mogę na spokojnie usiąść przed komputerem, pijąc ciepłą herbatkę i napisać do was!

 Śniadanie:

 Rano nie miałam ochoty na nic specjalnego, co dziwne jak na mnie. Myślałam na początku o jakimś omlecie albo placuszkach, ale stwierdziłam, że w sumie to nie jestem jakoś bardzo głodna i po co będę się zapychać na siłę. Zrobiłam najszybsze z możliwych śniadań, płatki z mlekiem. Takie proste, a tak dawno ich nie jadłam. Nie pamiętam kiedy ostatnio! Na takie typowo słodkie zlepki nie mam już w ogóle ochoty, ale za musli z mlekiem też nie przepadam. Jadam je raczej z jogurtem i owocami. Pozostają jeszcze tzw. płatki fit.. I wiem, że to też nie jest najzdrowsza opcja, ale muszę przyznać, że byłam po nich na prawdę długo najedzona! 

Płatki Fitness z mlekiem i kawa (rozpuszczalna i inka).


II śniadanie:

 Jedząc drugie śniadanie poczułam się jakbym szykowała się na święta Wielkanocne.. Przepiękna pogoda, porządki w pokoju i pachnący szczypiorek na kanapce. To wszystko tak bardzo wiosenne...
W ogóle nie czuję zimy i nadchodzących świąt. Nie mam pojęcia gdzie podział się ten klimat, którego tak bardzo nie mogłam się doczekać. 
Na ten posiłek przygotowałam sobie dwie kanapki z "Bieluchem", szynką, pomidorkiem i kiełkami, a także szczypiorek na wierzchu. Do tego zielona herbatka.


 

 Obiad:

 Soczysta pierś z kurczaka, przyprawiona solą, pieprzem, tymiankiem i słodką, czerwoną papryką, upieczona w rękawie, w piekarniku. Do tego ziemniaczki i sałata z sosem musztardowo - miodowym. Zwykły, ale bardzo smaczny obiad. 



 Przekąska:

 Jak zwykle owocowo. Dzisiaj moimi przekąskami było jabłko, a później pomarańcza i mandarynki. 


Czeka mnie jeszcze trening z pilatesem, który ostatnio pokochałam. Po wczorajszych ćwiczeniach czuję każdy mięsień i oby tak dalej. Mogę się przy nim cudownie zrelaksować, idealny na tą porę dnia. Myślę, że będzie świetną alternatywą w bardziej zapracowane dni, kiedy trening znajdzie się na szarym końcu listy rzeczy do wykonania.

Trzymajcie się ciepło! 


czwartek, 18 grudnia 2014

Czwartkowy jadłospis!

Całe szczęście już prawie koniec tego okropnego tygodnia, który upłynął na pisaniu próbnych matur. Każdy kto do nich podchodził, czy chociaż przejrzał arkusze w internecie wie, że nie były łatwe i ja osobiście uważam je za porażkę. Jedynie angielski był prosty. Jutro już ostatni dzień, w którym przed wigilią klasową napiszemy jeszcze angielski rozszerzony. Później będzie można już odpoczywać.

Jako, że w tym czasie musiałam być mocne skoncentrowana starałam się jeść pożywne posiłki, a zwłaszcza śniadania. Nie chciałam, żeby po pół godziny zaczęło burczeć mi w brzuchu, kiedy zostanie jeszcze ponad dwie godziny pisania. Stawiałam głównie na owsianki.

Teraz myślę, że czas przejść do czwartkowego jadłospisu!

Śniadanie:

 Dzisiaj miałam sporo czasu na przygotowanie śniadania ponieważ próbna matura z chemii zaczynała się dopiero o 14 30. Postanowiłam poeksperymentować. Nigdy wcześniej nie robiłam kaszy jaglanej na słodko, a muszę przyznać, że na zdjęciach wygląda apetycznie. No i chyba na tym się kończy. Nie wiem, być może ja robię coś nie tak, ale kasza mi nie smakowała. Nie dodawałam miodu to była mdła, kiedy postanowiłam dodać okazało się, że przesłodziłam.. Mimo że najpierw przepłukałam kaszę gorącą wodą, później dosyć długo gotowałam ją w samej wodzie, a później jeszcze z mlekiem, to mam wrażenie, że i tak była nie dogotowana. Jeśli to i tak było za krótko, to stwierdzam, że jest to zbyt czasochłonne śniadanie. I chyba nie warte świeczki. No ale skoro już przygotowałam to zjadłam.





Drugie śniadanie:

 Drugie śniadanie było niewielkie. Pół banana, które zostało mi ze śniadania i kawałek pomelo, które bardzo lubię. Tak sobie myślę i stwierdzam, że chyba nie ma dnia, żebym nie jadła owoców! Zawsze mi ich brakuje i sądzę, że są cudownym zamiennikiem słodyczy i idealnym pomysłem na szybką przekąskę. 

Obiad:

 Dzisiaj zjedzony dosyć wczesną porą, inaczej niż zwykle. Nic szczególnego. Chyba w rekompensacie za czas który poświęciłam na przygotowanie jaglanki, postawiłam na gotowe w kilka minut "danie". Warzywa na patelnie z przyprawami i jajko sadzone, to chyba najprostszy ciepły posiłek, który przychodzi mi do głowy. Mam na myśli oczywiście te zdrowsze wybory. Do tego sok z całej pomarańczy bez dodatku cukru, który można dostać w biedronce.



 Kolacja: 

 Po maturze byłam już strasznie głodna. Od razu kiedy wróciłam do domu zabrałam się za jedzenie kolacji. Po drodze wstąpiłam z mamą do sklepu, więc miałam świeże bułeczki. Nie chciało mi się kombinować dlatego kanapki były świetnym rozwiązaniem.  Również standardowe dodatki. Pół bułki z serkiem "mocarz" i dżemem. Druga połówka z serkiem żółtym, papryką konserwową i kiełkami brokułu. Do tego zielona herbata.



Dziś dotarła do mnie zamówiona już jakiś czas temu, nowa płyta Ewy Chodakowskiej "Secret". Trening już wypróbowany! Jestem zachwycona i bardzo podekscytowana. Za jakiś czas za pewne napiszę trochę więcej na jej temat.

Trzymajcie się ciepło!

środa, 17 grudnia 2014

Mandarynki- czyli ciąg dalszy cytrusowej listy!

Dziś kolejny post na temat jednego z najpopularniejszych owoców cytrusowych.
Na tapetę bierzemy mandarynki! Jest ktoś kto ich nie lubi?! Chyba nie wiele jest takich osób:)
Słodziutkie, malutkie, w sam raz na szybką przekąskę i przede wszystkim bardzo zdrowe!
Ja w szczególności uwielbiam je za zapach. Kojarzy mi się ze świętami i ciepłą domową atmosferą. Kiedy tylko po raz pierwszy poczuję zapach obieranej mandarynki, od razu nasuwa się myśl: "oho, idą święta!".

Mandarynki 

  •  Uważane za młodsze siostry pomarańczy, pochodzą prawdopodobnie z południowej Azji.
  • W zależności od odmiany rosną albo na bardzo ciernistych krzewach lub drzewach osiągających nawet do 8 metrów wysokości.
  • Najpopularniejszą i najsłodszą odmianą mandarynki jest klementynka.
  • Mandarynka jest owocem bogatym w witaminę A, która w trakcie wzrostu młodego organizmu zadba o mocne kości, pozytywnie wpływa na stan naszej skóry, a także chroni przed chorobami oczu.
  • Zawierają witaminę C, dzięki czemu wzmacniają naszą odporność i hamują rozwój wolnych rodników.
  • Mandarynka jest jedynym owocem cytrusowym, który zawiera flawonoid zwany nobilytyną. Osoby walczące z nadwagą powinny się więc z nimi zaprzyjaźnić, ponieważ nobilytyna zapobiega odkładaniu się tłuszczu w wątrobie i przyspiesza jego spalanie. Trzeba jednak pamiętać, że ten cenny składnik znajduje się głównie w białej skórce mandarynek!
  • Pomagają przy problemach z zaparciami.
  •  Hamują pracę genów odpowiedzialnych za wytwarzanie tłuszczu
  • Dzięki zawartości kwasu cytrynowego i jabłkowego pomagają oczyścić organizm z toksyn, a także zgubić zbędne kilogramy.
  • Nobiletyna zawarta w tych owocach zapobiega również cukrzycy typu II, oraz licznym schorzeniom układu krwionośnego.
  • Ich skórka zawiera również substancje antynowotworowe.
  • Są źródłem wielu cennych minerałów, potrzebnych organizmowi do prawidłowego funkcjonowania
  • Na 100g przypada 52 kcl, a ich indeks glikemiczny wynosi 30
Jak widać tak niewielki owoc może przynieś nam ogrom korzyści. Sięgajmy po nie jak najczęściej i w pełni wykorzystujmy sezon na smaczne mandarynki. 

Trzymajcie się ciepło! 

 

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Moc cytrusów- pomarańcza!

Okres świąteczny zbliża się wielkimi krokami i myślę, że większości osób ten czas kojarzy się właśnie z owocami cytrusowymi. Wszyscy wiemy, że zimą te owoce smakują najlepiej.
Chciała bym przybliżyć wam trochę ich wartości odżywcze i tym samym uświadomić dlaczego warto po nie sięgać. 

Dlatego dzisiaj rozpoczynam krótki cykl postów na temat owoców cytrusowych. Nie ma ich tak dużo dlatego sądzę, że pójdzie bardzo szybko. Dzisiaj kilka słów na temat przepysznych pomarańczy.

 Pomarańcze 

  •   Pomarańcze pochodzą z Chin i południowej Azji. Ich drzewka rosną w lasach tropikalnych i dają nawet 1000 owoców rocznie. Obecnie największymi producentami tych owoców jest Brazylia, Stany Zjednoczone i Chiny.
  • O dojrzałości pomarańczy nie świadczy kolor skórki, a zawartość cukru i kwasów organicznych.
  • Są bogatym źródłem witaminy C, która jest cenionym antyoksydantem. Jedna pomarańcza zapewnia dzienne zapotrzebowanie na tą witaminę.
  • Wysoka zawartość wody, która wypłukuje toksyny z organizmu.
  • Zawierają sporo beta-karotenu, który odpowiada za pomarańczowy kolor owocu.
  • Dostarczają sporo witamin z grupy B, które dobrze wpływają na naszą skórą oraz nerwy, a także cennego potasu, który warunkuje prawidłowe ciśnienie krwi. 
  • Warto jeść pomarańcze razem z białą skórką, która zawiera dużo błonnika i flawonoidów, które wzmacniają działanie dostarczanej witaminy C.
  • Olejki eteryczne zawarte w skórce pomarańczy działają uspokajająco i antydepresyjnie.
  • Olejek pomarańczowy ma także właściwości bakteriobójcze, dlatego idealnie sprawdzi się przy walce z trądzikiem. 
  • 100g pomarańczy to 47 kcl, a ich indeks glikemiczny wynosi 42. 


Myślę, że warto w ciągu dnia sięgnąć po pomarańcze, która idealnie sprawdzi się jako przekąska, czy składnik nie jednego dania. Spokojnie możemy użyć jej do śniadania, potraw mięsnych czy sałatek nie tylko owocowych. Ze względu na  wysoką w nich zawartość witaminy C jest doskonałym owocem na tą porę roku, kiedy w powietrzu krąży wiele wirusów.
Ich zapach jest faktycznie cudowny, relaksujący i do tego świetnie wpasowuje się zbliżające święta.

Chwytajcie za pomarańcze i smacznego :)

Trzymajcie się ciepło!

sobota, 13 grudnia 2014

Owsianka i mój sposób na jej przygotowanie.

Dzisiaj chciała bym pokazać wam jak przygotowuję jedno z moich ulubionych śniadań, które chyba nigdy mi się nie znudzi. Niby nic trudnego, ale spotkałam się z różnymi sposobami. Często można usłyszeć, że powinna być przyrządzana na wodzie żeby była dietetyczna, albo że najlepiej smakuje zrobiona na mleku.. Ja połączyłam obie formy w całość i owsianka nic nie traci, a smakuje super!

Podstawowe składniki:


  • 3 łyżki płatków owsianych, górskich.
  • woda
  • 3 łyżki mleka
  • cynamon
  • siemię lniane

1. Na początku wsypuję płatki do miski i zalewam je gorącą wodą, niewiele więcej ponad linię płatków. Przykrywam je talerzykiem, żeby pochłonęły wodę i napęczniały.



 2. Kiedy płatki już napęcznieją, przekładam je do garnuszka i dodaję pozostałe składniki. Standardowo niewielka ilość mleka, sporo siemienia lnianego i bardzo duża ilość cynamonu. Czasami dodam również pół łyżeczki miodu. Większość banana wkrajam przed podgrzaniem, ponieważ owsianka będzie miała wtedy naturalnie słodki smak, bez dodawania nadprogramowego cukru. To są tylko podstawowe składniki i oczywiście owsiankę można urozmaicać na wiele sposobów.



 3. Kiedy wszystkie składniki znajdują się już w garnuszku, stawiam je na niewielkim gazie i lekko podgotowuję, mieszając żeby się nie przypaliła. Zajmuję to dosłownie chwilkę i płatki robią się kremowe i gotowe do jedzenia.



 4. Owsianka jest już gotowa, następnie przekładam ją do miseczki i dodaję jeszcze niektóre składniki. Kroję resztę banana, posypuję lekko cynamonem i np. dodaję troszkę płatków gorzkiej czekolady, czy orzechów. Banana można zastąpić każdym innym owocem, wedle uznania.


 Moje ulubione dodatki:

 Każdy ma swoje ulubione dodatki do owsianki i u mnie są to oczywiście i przede wszystkim banany. Nie wiem czemu ale po prostu idealnie się tutaj sprawdzają. Innymi owocami, które lubię w owsiance są borówki i inne owoce leśne. To niestety tylko sezonowo. Idealnie sprawdzą się także wszelkiego rodzaju orzechy i nasiona. Najczęściej dodaję także gorzką czekoladę, czy ukochane masło orzechowe.

A jakie są twoje ulubione dodatki do owsianki?

Trzymajcie się ciepło! 

piątek, 12 grudnia 2014

Piątkowy jadłospis.

Wiem, że jadłospisy miały być zawsze w czwartek, a wczoraj go nie było.. Jednak wczorajszy dzień był dla mnie specjalnym, ponieważ obchodziłam 18 urodziny:) I wierzcie mi, że to co jadłam kompletnie się tutaj nie nadawało. Znalazło by się kilka zdrowych rzeczy, ale ilość słodyczy troszeczkę przekroczyła moje nowe nawyki żywieniowe. I trzeba przyznać, że mój organizm zwariował.

Postanowiłam, że opublikuję dzisiejszy jadłospis i nadrobię w ten sposób zaległości.

I śniadanie:

Zauważyłam, ze niestety ostatnio coraz częściej sięgam po pieczywo. Mój nawyk zaczyna na nowo do mnie powracać i po raz kolejny muszę z nim trochę powalczyć. Dziś na śniadanie zjadłam dwie kromki, bardzo smacznego, ciemnego chleba z ziarnami. Jedną z nich zjadłam tak jak najbardziej lubię, czyli z twarożkiem Mocarz i dżemem nisko słodzonym. Druga kanapka natomiast była troszkę niecodzienna jak dla mnie. Posmarowałam ją serkiem z dodatkiem chrzanu, położyłam na niej plasterki awokado i skropiłam je sokiem z cytryny, a wszystko posypałam pieprzem. Przyznam szczerze, że do awokado dopiero zaczynam się przekonywać, ale jestem na dobrej drodze, żeby częściej pojawiało się w moich posiłkach. Do tego wszystkiego oczywiście kawa, idealna na rozbudzenie. 

II śniadanie: 

Dzisiaj było skromnie. Do szkoły zabrałam tylko jabłko i banana. Niestety spędziłam w niej jednak troszkę więcej czasu i pod koniec zrobiłam się już głodna.

Lunch:

Nie do końca wiedziałam jak nazwać ten posiłek. Nie był to ani obiad, ani drugie śniadanie.. do przekąski tym bardziej nie mogę tego zaliczyć. Lunch wydał mi się najodpowiedniejszy.
Po przyjściu ze szkoły, wygłodniała, zaserwowałam sobie zrobioną wczoraj przez moją mamę rybę po grecku. Kolejna rzecz, która raz mi smakuje, a raz nie. Tym razem była na prawdę dobra.
Rybkę na zimno przegryzłam dwoma kawałkami bułki, jednej ciemnej, drugiej z mąką kukurydzianą. Były to bułki do przetestowania z osiedlowego sklepu, w którym postanowili wypiekać chleb. Jest to duży plus, bo ciepłe bułeczki kocha chyba każdy. Do tego dałam jeszcze trochę serka Mocarz, którego zostało mi z rana:)



Obiado-kolacja:

Dzisiaj króluje zdecydowanie ryba. Rzadko to się zdarza, ponieważ u mnie w domu ryby lubię chyba tylko ja. Reszta domowników zje, ale preferują inne dania. W planach miałam przygotować nic prostszego jak warzywa na patelnię, ale skoro mama zrobiła rybkę, która w dodatku pięknie pachniała, to nie mogłam się oprzeć. Znowu byłam głodna więc bez problemu wsunęłam całą porcję.


I to wszystko co dzisiaj zjadłam :)

W planach był również trening, jednak wybrałam się dzisiaj na przedświąteczne zakupy w poszukiwaniu prezentów i padam z sił.. Zrobię chyba jedynie kilka ćwiczeń na brzuch i ręce, a całościowy trening zostawię sobie na jutro.

Zapraszam was serdecznie jutro na bloga, pojawi się post na temat tego, jak przygotowuję owsiankę, jedno z moich ulubionych śniadań!

Trzymajcie się ciepło!

środa, 10 grudnia 2014

Rób zdjęcia!

Chyba każdy przegląda zdjęcia metamorfoz z podziwem i zachwytem, zastanawiając się jak to możliwe. Zdjęcia przed i po to jedne z lepszych źródeł motywacji, jaką możemy znaleźć w internecie. Ale gdyby tak się zastanowić to przecież my sami możemy być motywacją zarówno dla siebie jak i dla innych. Prawda?

Być może nie zdajecie sobie sprawy, jak uwiecznienie efektów na zdjęciu może dodać motywacji.
Po pierwsze, kiedy porównujemy zdjęcia z jakiegoś okresu czasu, jesteśmy bardziej w stanie dostrzec zmiany jakie zaszły w naszym ciele. To, że coś się dzieje, są efekty naszej ciężkiej pracy dodaje nam sił do dalszej walki, no bo przecież nie robimy tego na marne. Takie zdjęcia upewniają nas w tym do czego dążymy, że jest warto i że możemy zajść wysoko.
 Po drugie kiedy już osiągniemy swój cel, takie porównawczo zestawione zdjęcia będą nam przypominać jak ciężką drogę przeszliśmy, ile czasu na to poświęciliśmy i że może nie warto teraz wracać na starą drogę życia, i znowu wyglądać jak przed metamorfozą...

Będę gorąco zachęcać Cię, żebyś robił zdjęcia co najmniej co miesiąc, tydzień, a nawet i codziennie!
Zacznij a poczujesz siłę tej motywacji:)






Na koniec chciała bym dodać również swoje zdjęcia. Oba znalazły się już na blogu, jednak dopiero zestawione razem, pokazują ich cel.
Jak dla mnie różnica jest ogromna. To właśnie motywuje mnie do dalszej pracy:)
A ty masz już zdjęcie przed? 
Wiesz co robić ;)

Trzymajcie się ciepło!


czwartek, 4 grudnia 2014

Czwartkowy jadłospis.

Dzisiaj na blogu tak jak zapowiadałam pojawia się jadłospis. Nie ma w nim nic specjalnego, ale starałam się, żeby było smacznie i zdrowo. Dosyć długo nie udostępniałam już tego co jadłam i dzisiejszy post nie przychodzi mi z taką łatwością. Jednak chyba większą trudność sprawia mi napisanie kilku sensownych zdań. Dlatego może od razu przejdę do rzeczy :) 

I Śniadanie: 

Może co poniektórzy spodziewali się, że pojawi się tutaj owsianka- jedno z moich ulubionych śniadań. Ale nie! Spokojnie.. Owsianka była wczoraj i też będzie jutro :) Dziś biorąc pod uwagę swoje drugie śniadanie postawiłam na kanapki. Dwie nieduże grzanki, zrobione z pełnoziarnistej bułki z bardzo wartościowym wsadem. Na grzankę położyłam dosyć cienką warstwę awokado, a na to serek Bieluch. Do tego doszła rukola, szynka i pomidorki, a także pieprz do smaku. Do popicia dzisiaj wybrałam zieloną herbatkę z malinami. Baaardzo smacznie!




II Śniadanie:

Na początku roku szkolnego zakupiłam sobie cudowny pojemniczek. Jestem z niego strasznie zadowolona i nie wymieniła bym go na żaden inny! Jest on idealnym rozwiązaniem na drugie śniadania. W końcu mogę zabrać do szkoły coś innego niż kanapki, a dokładniej mogę zabrać ze sobą jogurt z musli(a także inne pyszności). Jest to oczywiście zdrowa wersja, ponieważ jest to jogurt naturalny lub tak jak dzisiaj jogurt grecki. Do tego dorzucam sobie wybrany przez siebie rodzaj płatków i owoce. Dzisiaj było to błonnikowe musli z bananami i truskawkami. Jako świeżych owoców użyłam mandarynki, jeden z lepszych pomysłów zimą. Gorąco polecam!


Obiad: 

Na obiad przygotowałam filet z dorsza z ziołami, usmażony na patelni grillowej, który niestety troszkę mi się rozleciał. Rybkę ułożyłam na podsmażonych pomidorkach koktajlowych razem z rukolą, odrobiną fety i serka górskiego. Przyznam, że ostatnio uwielbiam to połączenie i na pewno wykorzystam je jeszcze nie raz. 


Przekąska: 

Nie ma co się rozpisywać, banan i kostka gorzkiej czekolady to szybka, smaczna, zdrowa i dostarczająca sporo energii przekąska. do tego mała biała kawa i lepiej być nie może.


Kolacja: 

Przyznam się, że dzisiaj nie mam zbyt wielkiego apetytu, dlatego wydaje mi się, że kolację wystarczą mi same mandarynki, albo jakiś inny niewielki owoc.


I to by było na tyle jeśli chodzi o dzisiejszy jadłospis :) Myślę, że nie było najgorzej. 
Teraz czas poćwiczyć. Zamierzam przetestować nowo zakupioną płytę, na której temat postaram się napisać kilka słów w najbliższym czasie :) 

Trzymajcie się ciepło! 

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

38.

No i wróciłam. Oj długo tu nie zaglądałam.. Powód taki, że nie było mnie w domu aż przez trzy tygodnie. Tak cudownie udało mi się w tym roku spędzać wakacje. No i niestety przez to zaniedbałam całkiem blog. Nie wiem czemu ale nie mogę przełamać się do pisania postów na innym komputerze niż mój własny, choć nie ma w tym wielkiej różnicy przecież!

Teraz nadszedł czas na kolejne zmiany! Mianowicie remontuję swój pokój i mam nadzieję, że w końcu będzie on taki jak mi się marzy! No może nie będzie tak do końca. Niestety nie ma tak pięknie, ale nawet taka zmiana mnie zadowoli :)

Czas wrócić do zdrowych nawyków! Może i nie przytyłam jakoś bardzo, bo nadal nie jest źle, a nawet dobrze. Niestety zrobiłam ogromny krok w tył od tego co chciałam osiągnąć :( Dlatego nie ma obijania!

Jutro jeszcze malowanie dlatego spodziewam się, ze mój jadłospis nie będzie jakiś wyszukany, ale pojutrze postaram się żeby było już lepiej.

Udało mi się zrobić kilka zdjęć posiłków, które jadłam z moim chłopakiem podczas pobytu u niego. Staraliśmy się jeść normalne ilości i chociaż jeden pełnowartościowy posiłek.
 Oto efekty :







No i oczywiście czas wrócić do ćwiczeń!
Trzymajcie się :*

poniedziałek, 30 czerwca 2014

25.

Pierwszy dzień wakacji trochę nie wakacyjny... Pogoda okropna! Plucha i deszcz, normalnie jak jesienią!
Trzeba się wyluzować i nastroić, bo to w końcu ostatnie licealne wakacje.
Po jutrze wyjazd z przyjaciółkami do Szczawnicy, więc zapowiada się ciekawy początek :) Mam jedynie nadzieję, że na niebie będzie trochę więcej słońca niż dziś.
Mimo deszczu udało mi się wyrwać z domu. Ubrałam się w ciepły sweterek i ruszyłam, dodatkowo rozgrzana przez kawusię.

Dokonałam dziś pomiarów, żeby wiedzieć na czym stoję i jaki mam cel.
Waga: 55 kg                             
Talia: 66 cm
Pas: 79 cm
Biodra: 95 cm
Uda: 53 cm
Łydka: 35,5 cm

Chciała bym schudnąć chociaż po trzy cm w każdej partii, było by cudnie. Dam z siebie wszystko, żeby schudnąć jak najwięcej! Ale zdrowo, przy rozsądnym odżywianiu oraz sporej ilości ćwiczeń.

Dzisiejszy jadłospis:

Śniadanie:
Pieczywo wasa z twarożkiem z rzodkiewką i herbata slim plus z grejpfrutem.
Drugie śniadanie:
Koktajl bananowo- cynamonowy, nektarynka.
Przekąska: Kawa, ciastko zbożowe.

Obiadokolacja :
Makaron z cukinią, papryką, pieczarkami, kurczakiem, z dodatkiem serka bieluch i pastą aivar.
Herbata slim plus z ananasem.
Dzisiejszy trening to cardio z Tomkiem Choińskim. Jeszcze długa droga przede mną, idealnie pokazuje mi to ten trening. 

Nie poddajemy się! Idealne ciało jeszcze będzie nasze! 
Trzymajcie się!