Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chodakowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chodakowska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 lutego 2015

Wrażenia z warsztatów Ewa & #mygirls

Post pierwotnie w planach miał pojawić się już wczoraj, jednak kiedy wróciłam do domu padłam bez sił! Okropnie głodna, pierwsze co to wkroczyłam do kuchni, żeby coś dobrego przekąsić :) Później nalałam sobie gorącej wody i wzięłam upragnioną długą kąpiel, tak bardzo relaksującą. Nie było już kompletnie sił, żeby napisać cokolwiek sensownego.

Ale może zacznę od początku, bo zabrałam się od niewłaściwej strony.

Warsztaty odbyły się na hali sportowej Com-com zone, w Nowej Hucie, czyli moje rejony. Rejestracja uczestniczek rozpoczęła się już o godzinie 11 30, ja jednak stwierdziłam, że nie ma sensu być tak wcześnie i dotarłam na miejsce na godzinę 12. To była odpowiednia pora, bo udało mi się jeszcze dorwać wolną szafkę na rzeczy i zajęć miejsce mniej więcej w połowie sali. Trzeba przyznać, że było na prawdę sporo osób! Znalazło się też trzech panów, co wzbudziło spory entuzjazm u Ewy.
 Kiedy czekaliśmy na rozpoczęcie pierwszego treningu, na sali pojawił się Tomek Choiński i mąż Ewy, Lefteris Kavoukis. Można było zrobić sobie z nimi zdjęcie i dostać autograf. I tak szybko minął czas oczekiwania. Nie obyło się oczywiście bez opóźnienia, ale na szczęście tylko 15 minut.


Kiedy na scenę weszła Ewa, wszyscy ją gorąco przywitali i bez ociągania przeszliśmy do pierwszego treningu. Ewa prezentowała dwie opcje, dla tych początkujących jak i tych zaawansowanych. Nie było tak źle! Haha większość ćwiczeń zdołałam wykonać, ale mocno się zmachałam, tak jak powinno być. Częścią treningu Ewy były ćwiczenia w parach, dzięki czemu, każdy kto przyszedł na warsztaty sam mógł poznać kogoś i poczuć się bardziej swobodnie. Można było dodać sobie nawzajem siły i motywacji, co było bardzo fajnym pomysłem.

Później przyszedł czas na chwilę przerwy i wykład z dietetyki. I tutaj niestety trochę się zawiodłam. Spotkanie poprowadził Tomek i niestety trwało tylko 25 minut.. Organizatorzy postanowili sobie odbić opóźnienie właśnie kosztem wykładu co mi się bardzo nie spodobało. Zwłaszcza, że każdy z nas wyszedł z założenia, że będzie to dłuższa przerwa i każdy zabrał się za zjedzenie czegoś porządniejszego, nie martwiąc się o późniejsze kolki, mdłości i bóle brzucha.. No a tu takie zaskoczenie. Po drugie, owszem Pan Tomek jest trenerem personalnym i zapewne ma sporą wiedzę na temat odżywiania, ale sądziłam, że to spotkanie będzie poprowadzone przez konkretnie dietetyka.

Zaraz po wykładzie ruszyliśmy dalej z ćwiczeniami. Tym razem zajęcia poprowadził bardzo sympatyczny mąż Ewy. Te zajęcia były bardziej zabawą i szczególnie spodobała mi się fitnessowa rozgrzewka, super poprowadzona przez Lefterisa. Minus był taki, że na tej hali zawsze jest problem z nagłośnieniem i głośna muzyka, angielski i niosący się głos był nie do rozszyfrowania, dlatego trzeba było się na prawdę skupić, żeby wiedzieć co robić.

Kolejny trening to zumba i tutaj następne rozczarowanie. Być może ja już po prostu poczułam zmęczenie, ale dla mnie te zajęcia nie wywoływały aż tak pozytywnej energii jak to przy zumbie bywa.. Trening taneczny prowadziło dwóch panów, przy czym jednego dało się na śladować, a za drugim trudno było cokolwiek powtórzyć. Z tego co słyszałam, zazwyczaj te zajęcia były prowadzone przez kogoś innego i wtedy były dużo lepsze. Ale podejrzewam, że były osoby, którym to nie przeszkadzało i bawiły się na całego. Ja korzystając z okazji, załapałam się na autograf od Ewy :) Także coś za coś.

I na sam koniec, Wisienka na torcie - Tomek Choiński!! Po tych warsztatach stwierdzam, że jest on osobą, która nie czuje się za dobrze przed kamerą. Zawsze miałam wrażenie, że jest jakiś sztywny, sztuczny. Natomiast po wczorajszym dniu zmieniłam kompletnie zdanie! Super facet, z poczuciem humoru, ciepły, bardzo sympatyczny no i te mięśnie.. Nie trzeba chyba nic więcej mówić!
Muszę przyznać, że to właśnie jego trening podobał mi się najbardziej. Od początku taka ogromna moc i motywacja. Na prawdę chciało się dać z siebie więcej i więcej! Odpowiednia muzyka, no i w końcu jakieś ćwiczenia na macie.. Bo do tej pory targałam ją tylko po to żeby na niej posiedzieć czekając na Ewę. Po prostu Pan Tomasz i to co zrobił to mistrzostwo! Nie pogardziła bym takim trenerem :)

Na koniec przyszedł czas na zdjęcie z Ewą, do czego mam trochę mieszane uczucia. Na szczęście udało mi się dopchać na samym początku, zanim jeszcze padła mi bateria.



Każdy z uczestników dostał drobny upominek: dezodorant, opaski z adidasa, archiwalny numer SHAPE z płytą, którą już z resztą posiadam. Zastanawiam się tylko czy panowie, którzy pojawili się na zajęciach dostali takie same prezenty. No nie da się ukryć, że były one typowo nastawione na żeńską część uczestników.

Dziś tak jak się spodziewałam, czuję wczorajszy wycisk. Pośladki, plecy i ręce najbardziej dają się we znaki. Co więcej wydaje mi się, że jutro nie będę mogła się ruszyć. Ale uwielbiam ten ból!


Całe warsztaty na pewno będę miło wspominać i kto wie, może za rok wybiorę się po raz kolejny! :)

A może ktoś z was był też na takich warsztatach?
Jak wrażenia?

Trzymajcie się ciepło!

piątek, 6 lutego 2015

Co u mnie słychać?


Witajcie po długiej przerwie!
No niestety tak jak się spodziewałam, blog został zaniedbany.
 Matura maturą, może faktycznie nie mam za wiele czasu i nauka przede wszystkim, ale moje lenistwo, brak wiary w swoje możliwości i skłonności to poddawania się również dały o sobie znać. Nie ma sensu obiecywać zmian i prób.. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Jestem jednak pewna, że odkąd przestałam prowadzić bloga, moja silna wola znacznie się pogorszyła. Co za tym idzie- sporo słodkiego. Planuje i powoli staram się wrócić do formy, a kiedy mi się już to uda wprowadzić w życie jedno ze swoich noworocznych postanowień o którym sobie dzisiaj przypomniałam.. Chciała bym i będę próbować pisać co jakiś czas. To na prawdę wiele daje i nie widzę powodów, żeby nie spróbować jeszcze raz!

Dochodzę do wniosku, że to jednak prawda, że im się jest starszym tym czas szybciej mija.. Już miesiąc nowego roku za nami, a ja niestety nie czuję żeby coś zmienił w moim życiu. Jeden miesiąc już za nami, a gdybym miała powiedzieć, co się w nim wydarzyło, to musiała bym się mocno zastanowić. A tak przecież nie powinno być. Trochę szkoda czasu :(



Jedynym dosyć ważnym dla mnie wydarzeniem była studniówka. Równo 100 dni przed maturą! Rozpoczęło się wielkie odliczanie! To była długa noc, cała przetańczona :) Za co dziękuję bardzo mojemu cudownemu partnerowi ;) Wiele przygotowań, wiele nerwów, sama nie wiem po co. Ale ja już tak mam, ze zamartwiam się na zapas i to czasami tymi najmniej istotnymi rzeczami. Wyszło dobrze, i teraz pozostaje wspominać!

Podsumowując styczeń, mogę również stwierdzić, że był on pełen nerwów i emocji, a luty niestety zaczyna się tak samo. Mam nadzieję, że szybko się to zmieni, bo czuję się już wykończona.


Przechodząc do pozytywniejszych rzeczy...
Jutro czeka mnie coś wspaniałego! Jedno z moich niewielkich marzeń, czyli trening pod okiem Ewy Chodakowskiej. Wiem, wiem, że nie każdy za nią przepada, nie każdy uważa ją za kogoś wyjątkowego, ale dla mnie owszem jest ona kimś ważnym. Wiele jej zawdzięczam i zawsze będę ją podziwiać. Dlatego też nie mogłam przepuścić okazji i jutro jadę na warsztaty Ewa & #mygirls tour. Daje mi to ogromnie dużo radości! Nie dość, że spotkanie z taką cudowną trenerką, to jeszcze 4 godziny treningu w ciągu jednego dnia. Jak dla mnie to spore wyzwanie! Ale to tylko sprawia, że bardziej się cieszę :) A jakby jeszcze było tego mało, to w planie warsztatów jest spotkanie z dietetykiem! Czyż nie cudownie? :)
Postaram się to jutro jakoś zebrać i opisać:) Na pewno podzielę się z wami jak było!

Coś czuję, że na poprawę humoru przyda mi się porządny trening! I chyba za chwilkę się za niego zabiorę!

A jak wasze postanowienia noworoczne? Lepiej niż moje? Działacie?

I jeszcze troszkę jedzeniowo na sam koniec :)
Trzymajcie się ciepło! :)

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Total fitness - recenzja.

Dzisiaj dosyć krótki post, w którym chciała bym napisać parę zdań na temat mojego ulubionego treningu, przynajmniej na ten moment.

Większość z was, jak sądzę, dobrze zna serię Total Fitness, Ewa Chodakowska & SHAPE. Już od dosyć dawana, do tej właśnie gazety przyłączana jest płytka z treningiem właśnie autorstwa tej bardzo popularnej trenerki. Moja kolekcja jest już dosyć spora, ale jak na razie płytka zatytułowana "Perfect body" jest moją ulubioną.

Chodakowska ma swoich zwolenników jak i przeciwników, ja sama mogę stanąć po stronie wielbicieli:) Nie chodzi tu już o te wszystkie akcje na Facebooku, tylko o same treningi, ich skuteczność, motywację i siłę jaką mi dają.

Jeśli chodzi o konkretnie tą płytkę, to ma on nam zagwarantować super formę i metamorfozę już po 2 tygodniach ćwiczeń. I szczerzę przyznaję, że jest to możliwe! Oczywiście wiąże się to z treningami minimum 3-4 razy w tygodniu i zdrową, zbilansowaną dietą, ale na pewno warto.
Program jest dosyć intensywny, ale możemy dopasować go do swoich możliwości. Brak przerw między każdymi zestawami, a także między ćwiczeniami w poszczególnych zestawach, różni go od pozostałych treningów z serii Total Fitness. Do wykonania niektórych ćwiczeń potrzebujemy ciężarków( ciężar dopasowujemy do swoich możliwości), które z powodzeniem możemy zastąpić butelkami wody.

Jedynym ćwiczeniem, które sprawia mi problem i które zastąpiłam innym jest tak zwany "pajączek". Niestety wydaje mi się, że nie potrafię wykonać go poprawnie, co wywołuje u mnie ból pleców. Jako, że reszta zestawu idealnie mi odpowiada postanowiłam po prostu zamienić to ćwiczenie na inne  i cieszyć się treningiem.

Ewka jak zwykle wykonała dobrą robotę! Bardzo gorąco polecam ten trening. Niestety nie ma go już w sprzedaży z gazetą. Być może znajdziecie płytę na allegro, ale proponuję przepatrzeć jeszcze youtube, bo wydaję mi się, że jakiś czas temu ten trening był tam dostępny.

Na recenzje czeka jeszcze grudniowa płyta, również załączona do Shape, niestety nie jestem jeszcze w stanie powiedzieć o niej nic więcej, niż intensywna( moje przeziębienie nie dało sobie z nią rady). Jeśli jednak zbierasz płytki załączane do tego miesięcznika, to na pewno nie pożałujesz też tego zakupu.

Trzymajcie się ciepło!
No i udanych treningów :)


poniedziałek, 30 czerwca 2014

25.

Pierwszy dzień wakacji trochę nie wakacyjny... Pogoda okropna! Plucha i deszcz, normalnie jak jesienią!
Trzeba się wyluzować i nastroić, bo to w końcu ostatnie licealne wakacje.
Po jutrze wyjazd z przyjaciółkami do Szczawnicy, więc zapowiada się ciekawy początek :) Mam jedynie nadzieję, że na niebie będzie trochę więcej słońca niż dziś.
Mimo deszczu udało mi się wyrwać z domu. Ubrałam się w ciepły sweterek i ruszyłam, dodatkowo rozgrzana przez kawusię.

Dokonałam dziś pomiarów, żeby wiedzieć na czym stoję i jaki mam cel.
Waga: 55 kg                             
Talia: 66 cm
Pas: 79 cm
Biodra: 95 cm
Uda: 53 cm
Łydka: 35,5 cm

Chciała bym schudnąć chociaż po trzy cm w każdej partii, było by cudnie. Dam z siebie wszystko, żeby schudnąć jak najwięcej! Ale zdrowo, przy rozsądnym odżywianiu oraz sporej ilości ćwiczeń.

Dzisiejszy jadłospis:

Śniadanie:
Pieczywo wasa z twarożkiem z rzodkiewką i herbata slim plus z grejpfrutem.
Drugie śniadanie:
Koktajl bananowo- cynamonowy, nektarynka.
Przekąska: Kawa, ciastko zbożowe.

Obiadokolacja :
Makaron z cukinią, papryką, pieczarkami, kurczakiem, z dodatkiem serka bieluch i pastą aivar.
Herbata slim plus z ananasem.
Dzisiejszy trening to cardio z Tomkiem Choińskim. Jeszcze długa droga przede mną, idealnie pokazuje mi to ten trening. 

Nie poddajemy się! Idealne ciało jeszcze będzie nasze! 
Trzymajcie się!

czwartek, 5 czerwca 2014

18.

Przyznaję się bez bicia, pozwoliłam sobie dziś na lody.. były przepyszne! Brak wyrzutów sumienia, bo wiem, że wszystko jest do nadrobienia i mimo małym grzeszkom osiągnę swój cel. A przynajmniej postaram się.
 No i jednak nie będzie codziennie treningu cardio z Tomkiem Choińskim. Co prawda ten zestaw będzie przeważać, ale mam ochotę na zmiany, monotonia troszkę mnie nudzi, a ćwiczenia nie mogą się znudzić!
Myślę, że każda aktywność fizyczna się liczy:)

 Na to, że zrezygnowałam dzisiaj z total fitness wpłynęło w dużym stopniu samopoczucie. Nie wiem czy to jakaś alergia czy przeziębienie, ale myślałam, że rozsadzi mi zatoki. Lekarstwo zaczęło działać dopiero po jakimś czasie, a ja musiałam brać się już za ćwiczenia. Zdecydowałam się na lekki trening, połączenie ćwiczeń na każdą partię ciała, wszystko co przyszło mi do głowy. Na początek jednak, jako rozgrzewkę, włączyłam sobie zumbe. No i plany spokojnego treningu na tym się skończyły. Dostałam nagle mega kopa. Nie mam pojęcia skąd wzięła się ta energia, ale miałam ochotę tylko skakać i tańczyć. Po jakichś 20 minutach zumby włączyłam sobie boczki Tiffany, które również zaskakują pozytywną energią. Następnie puściłam składankę hitów do zumby i zaczęły się pajacyki, skakanka i innego typu podskoki. Pomiędzy wcisnęłam jeszcze ćwiczenia na brzuch i nogi. Po jakimś czasie naszła mnie ogromna ochota na fitness, więc do idącej muzyki zaczęłam wykonywać po kolei kroki, które pamiętałam jeszcze z fitnessu. Kilka minut i oczami wyobraźni przeniosłam się na salę, gdzie widziałam siebie jako instruktorkę:) Ach no po prostu cudownie! Dodałam do tego jeszcze ćwiczenia na ręce i ramiona z ciężarkami, a na koniec 10 minut rozciągania. Bomba energetyczna! Oczywiście zdążyłam się zmęczyć, ale do tej pory uśmiech nie znikł z mojej twarzy :)

Teraz jestem pewna, że chce właśnie być instruktorką w przyszłości. Już postanowione, że pieniądze, które mam nadzieję uda mi się zarobić w te wakacje, przeznaczę właśnie na kurs!

Oprócz lodów z moją dietą wszystko w porządku :)

Śniadanie:
Jogurt naturalny z musli z dodatkiem cynamonu, pół łyżeczki miodu i brzoskwini. Herbata zielona.

Drugie śniadanie: Bułka z pestkami dyni z pastą jajeczną i wędliną.

Przekąska: Pół bułki z almette ziołowym i pomidorem.

Podwieczorek: lody orzechowe.

Obiadokolacja:
Sałatka ze szpinakiem z mozzarella, pomidorem, kurczakiem grillowanym i słonecznikiem. Do tego dressing z octu balsamicznego i oleju rzepakowego.


Jutro trening późnym wieczorem, ale nie odpuszczę sobie!

Trzymajcie się! :*



środa, 4 czerwca 2014

17.

Jak wasze wyzwanie? Moje dobrze, ale mam niedosyt. Tym razem źle rozplanowałam sobie porcje jedzenia i efekt był znowu taki jak wczoraj, że musiałam dokupić coś jeszcze, bo czułam jak ssie mnie w żołądku.
Na szczęście miałam dłuższą przerwę między lekcjami, więc zdążyłam skoczyć do pobliskiego sklepu i kupić grahamkę. W ćwiczeniach też czuję, że mimo potwornego zmęczenia, nie daję z siebie wszystkiego. Ale trwamy dalej, nie poddajemy się.

Na szczęście mimo dosyć małej ilości snu nie ogarniało mnie zmęczenie i dałam radę za równo w szkole jak i później w domu. Energia coraz bardziej pozytywna.

Śniadanie:
Omlet z dwóch małych jajek z brzoskwinią. Kawa z mlekiem.
Drugie śniadanie: Koktajl truskawkowy na maślance.

Przekąska: Sałatka ziemniaczana(nieduży pojemniczek).

Przekąska II: bułka grahamka.

Obiadokolacja:
Makaron z kurczakiem, brokułami, pieczarkami, cukinia i ricottą. 
Parę słów na temat brzoskwini:
Jest to owoc pełen witamin i minerałów. Zawierają między innymi witaminę A, witaminy z grupy B,a także witaminę C i PP. W brzoskwiniach znajdziemy również magnez, fosfor, bor, kwas foliowy, żelazo, potas, wapń i niacytynę. Są polecane kobietą w ciąży oraz osobom na diecie, ze względu na niską kaloryczność oraz błonnik usprawniający trawienie. Bor zawarty w miąższu zawierają bor, który zapobiega osteoporozie, a niacytyna odpowiada za wytwarzanie serotoniny, czyli hormonu szczęścia( takie samo działanie ma czekolada)! Owoc ten również idealnie wpływa na stan naszej cery. Pamiętajmy jednak, żeby nie jeść nasion znajdujących się w pestce! Zawierają one trującą substancję- kwas cyjanowodorowy, który w starożytności podawano osobom skazanym na śmierć. 
Oprócz tej ostatniej rzeczy same plusy! Nic tylko jeść brzoskwinie.

Zdecydowałam że będę trzymać się tej nowej płyty z treningiem cardio. Możliwe, że ewentualnie co kilka dni będę zmieniać ją na inny zestaw. Dzisiaj oczywiście nie odpuściłam sobie ćwiczeń :) 
Jutro postaram się zrobić wszystko na 200% !! Chce w końcu poczuć zakwasy. Jak na razie jedyne co może lekko daje o sobie znać to ramiona, jak wspominałam, najsłabsza cześć mojego ciała. 

Do roboty!
Nigdy nie jest za późno:) Ćwiczyć możesz zacząć codziennie i zrobić sobie swoje własne wyzwanie. Sprostasz? 

 Oczywiście całe wyzwanie i największe wsparcie znajdziecie na fanpage'u Ewy Chodakowskiej :)

Powodzenia i trzymajcie się!

wtorek, 3 czerwca 2014

16.

Dzisiaj w Krakowie trochę jesienna pogoda i senny nastrój, ale jakoś trzeba sobie z tym radzić. Pozytywne myślenie wzrasta i zaczyna być coraz lepiej. Od dzisiaj na facebooku u Ewy Chodakowskiej ruszyło 14 dniowe wyzwanie bikini. Ja się dołączyłam. Zachęcam i Ciebie!
Zasady bardzo proste. Pięć zdrowych, pełnowartościowych posiłków i trening. Ewa codziennie wspiera i dodaje sił do walki. Obiecuje nam, że po tych dwóch tygodniach nie będziemy chciały przestać.
Zobaczymy! Na pewno warto to sprawdzić na sobie, a nie tylko się przyglądać i później zazdrościć efektów innym :)

Niestety trochę źle rozplanowałam sobie dzisiejsze posiłki i musiałam modyfikować jadłospis w trakcie dnia.
Nie było idealnie, tak jak mi się marzy, ale też było dobrze. Jutro mam nadzieję, ze będzie lepiej.

Śniadanie: 
Pół opakowania serka wiejskiego lekkiego, łyżka jogurtu naturalnego z pomidorkiem. Dwie kromki chrupkiego pieczywa z szynką drobiową. Zielona herbata.


Drugie śniadanie: Kanapka z chleba słonecznikowego z serkiem kozim do smarowania, rzodkiewką i świeżym ogórkiem. Banan.

Przekąska: Obważanek z ciemnej mąki( chociaż co do pochodzenia tego ciemnego koloru mam pewne wątpliwość). 

Obiad:
Jajko sadzone, fasolka szparagowa polana jogurtem naturalnym i posypana koperkiem.

Kolacja: 2 mini brzoskiwnki 

Jeśli chodzi o dzisiejszy trening to oczywiście nowa płyta, o której pisałam ostatnio. Zmęczyłam się potwornie, nawet bardziej niż za pierwszym razem. 
Nie zdecydowałam się jeszcze czy przez czas trwania całego wyzwania będę zmieniać trening, czy zostanę przy tym , żeby sprawdzić czy faktycznie tak jak obiecują po dwóch tygodniach jest już różnica. Jutro się okaże. 
Jeśli chodzi o samą płytę i ćwiczenia to dodam jeszcze, że trzeba być ostrożnym. Nie trudno przy niej zemdleć.. W praktycznie każdej z serii przenosimy się z jednej płaszczyzny do drugiej, najpierw skaczemy, a potem lądujemy na ziemi. Okey, ale kiedy wracamy znowu na nogi cały pokój wiruje w okół nas. A przynajmniej ja tak dziś miałam. W połowie ćwiczeń musiałam trochę zmniejszyć intensywność bo bałam się, ze zaraz się przewrócę. Po odpoczynku wróciłam już normalnie do treningu. Zobaczymy, będę starała się dać z siebie wszystko, jednak bez przesady! Być może dołożę jeszcze do tego zestawu kilka ćwiczeń na brzuch i ręce. Bo na tych partiach szczególnie mi zależy. 

To moje ciało na dzień dzisiejszy. No cóż, bicek jak u komara, a właściwie to brak bicka. Po dwóch tygodniach nie spodziewam się tu jakichś wielkich zmian, ale mam nadzieję, że cokolwiek się zmieni. Dużo pracy jeszcze przede mną..



Zapraszam was do wyzwania! 
Ja z pewnością podzielę się z wami efektem:)

Trzymajcie się, buziaki!! 

niedziela, 1 czerwca 2014

15. Nowy SHAPE

W ostatnim czasie chyba za bardzo dałam się ponieść emocjom i rozmyślaniu. Wczoraj przeszłam samą siebie i kompletnie się załamałam. Jednak nie uważam, że źle się stało. Owszem weekend zepsuty, jednak uszły ze mnie wszystkie negatywne emocje i nastrój który ciągnął się za mną od dłuższego czasu powoli się zmienia. Trzeba działać. Wielu rzeczy nie jestem w stanie zmienić ale część na pewno. Warto spróbować.

W czerwcowym Shapie jako dodatek pojawiła się nowa płyta Ewy Chodakowskiej z serii "Total fitness Ewa Chodakowska & Shape". Do tej pory ćwiczyłam z płyta pożyczoną od koleżanki, a jeszcze w tamte wakacje miałam własną płytę, również z tego czasopisma. Szczerze mówiąc wolę całą serię "Total fitness" od Skalpela czy Killera. Wiem, że te zestawy są łagodniejsze, prostsze, jednak męczę się przy nich za każdym razem, a efekty również mnie zaskakują.
Nowa płyta zawiera trening cardio, prowadzony przez świetnego Tomka Choińskiego. Ewa obiecuje nam nowe sexy ciało na lato i szybszy metabolizm, oczywiście przy regularnych treningach minimum 3-4 razy w tygodniu. Pierwsze efekty już po 2 TYGODNIACH!! Hmm czy wierzyć? Z doświadczenia wiem, że te treningi faktycznie przynoszą efekty, zwłaszcza przy ogólnym zdrowym trybie życia. Dwa tygodnie to trochę krótko, jednak jestem pewna, ze tyle czasu wystarczy, żeby poczuć się chociaż trochę lepiej. Ćwiczenia są dosyć proste, należy jednak pamiętać o technice, żeby sobie nie zaszkodzić. Na początek radzę pierwszy trening wykonać na spokojnie, powoli i poznać cały zestaw dokładnie. Tomek świetnie motywuje i dodaje sił do dalszej walki. Osobiście wolę jego, a nie Ewę. Ale każdy ma swój gust :)



 Dziś zamiast jadłospisu dodaję wam małe inspirację. Moje wczorajsze śniadanie i obiad :)


Jogurt grecki z musli, cynamonem, orzechami nerkowca i nektaryną. Biała herbata.
To od dziś moje ulubione połączenie! Nektarynka cudownie pasuje do musli i jogurtu, nadając orzeźwiającego smaczku.

Makaron z tuńczykiem, papryką i brokułem. Pycha! 
Wracamy do życia i pogłębiamy swoją pasje! Trzymam kciuki za siebie i za was!



poniedziałek, 19 maja 2014

8.

 Dziś bardzo szybki post. Nauka biologi mimo, że i tak nic z tego dalej nie wiem zajęła mi większą część czasu "wolnego". Ale już nie mam siły. Jak to się mówi "Spokojnie bez spiny, są drugie terminy!"
 Jeśli chodzi o odżywianie to nie najgorzej. Ciągle mnie coś kusi, co doprowadza mnie do szału! Kiedy przyjdzie ten czas, gdzie będę przechodziła obojętnie obok tych wszystkich smakołyków?! Mam słabą silną wolę.. Niestety, ale muszę to przyznać. Myślę, że gdybym mogła ćwiczyć rano, to utrzymanie diety było by dla mnie dużo łatwiejsze. Zawsze jakoś po treningu moje postanowienia rosną w siłach. Też tak macie?

Przejdźmy do jadłospisu:

Śniadanie:
Twarożek z zieloną cebulką, ogórek świeży, pomidor, ogórek małosolny, chleb pełnoziarnisty. Herbata biała.

Drugie śniadanie: Kanapka z chleba pełnoziarnistego z ostrowią paprykową, pomidorem i wędliną.

Przekąska I :
Koktajl bananowo-kakaowy (jeden mały banan, pół 3/4 szkl mleka, łyżeczka dobrego jakościowo kakao. Blendujemy wszystko i gotowe.
Przekąska II:
Arbuz (dwa nie duże kawałki)
Obiado-kolacja:
Filet z indyka z dodatkiem pomarańczy i suszonych pomidorów, młode ziemniaczki, kalafior.


Teraz czas na trening. Oczywiście ulubiony zestaw z Ewą Chodakowską! No to do dzieła!

Trzymajcie się ciepło! 


czwartek, 15 maja 2014

6. Dzień bez ruchu, dniem straconym!

 Dziś trochę inny post. Niestety mój jadłospis nie nadaje się do wstawienia tutaj. Wkradło się białe pieczywo oraz trochę czekolady. No życie. Każdy ma gorszy dzień, lecz to jeszcze nie powód żeby się załamywać :) Po za tym nie zrobiłam dziś niczemu zdjęcia :P
 Za to trening zaliczony! Total fitness - extra figura zrobiony w całości.

Dzisiejszy post będzie właśnie o mojej aktywności fizycznej.

Od dziecka lubiłam ruch. Nic szczególnego, żaden klub sportowy, żadne treningi. Mam na myśli raczej rower, hulajnogę i te inne dziecięce zabawy wymagające ruszenia się z przed telewizora.
I tak już mi zostało.
 Od kilku lat jak tylko zacznie się robić ciepło wyciągam rolki, zakładam słuchawki i jazda. Rower ostatnio trochę w mniejszym stopniu, ale jeszcze to nadrobię.
 Większy wysiłek zaczął się jednak dopiero od zeszłego roku. Na początek przysiady i brzuszki. W sumie co to takiego? Teraz jak nic. Kiedy zaczęłam widzieć efekty nawet tak delikatnych ćwiczeń przeszłam do treningów z Mel B oraz Ewą Chodakowską. I nie żałuję! W miesiąc udało mi się osiągnąć taki efekt jakiego nawet się nie spodziewałam! Ale wizualna zmiana nie zaszokowała mnie tak jak zmiana wewnętrzna. W tym czasie stałam się zupełnie inną, szczęśliwą osobą. Pewna siebie, zawsze uśmiechniętą. A trening to była ogromna przyjemność i nieodłączna część dnia.
  Później przestałam ćwiczyć.. Ale czegoś mi brakowało, zaczęłam wchodzić w wagę w której źle się czułam, a dobre samopoczucie osłabło. Kiedy nie byłam wstanie wykonać jednego z prostszych treningów stwierdziłam, że czas powrócić do formy. Zapisałam się na siłownie i strasznie zaangażowałam. Kiedy karnet mi się skończył i nie miałam pieniędzy na następny ćwiczyłam jeszcze w domu. Moje treningi nie były zbytnio intensywne. Ale jednak były.
 Od jakiegoś czasu znowu wracam do regularnych i mocniejszych treningów. Wiecie jak to jest, nie zawsze znajdzie się czas czy siła, jednak od dawna nie ma dnia żebym nie zrobiła chociaż tych przysiadów i kilku ćwiczeń na brzuch (z wyjątkiem wyjazdów i problemów zdrowotnych). Źle się wtedy czuję, a dzień wydaje mi się być nie kompletny.
 Wiem, że sport to coś co kocham i będę się tego trzymać jak najdłużej!

Teraz chcę wkręcić się w to po raz kolejny na całego i być tak szczęśliwą osobą jak w zeszłe wakacje!
Walczymy i nie poddajemy się:)

Jeszcze zanim zaczęłam prowadzić bloga robiłam zdjęcia zdrowym posiłkom, które sobie przygotowywałam. Jako, że nie dodaje dziś jadłospisu, to wrzucę kilka z nich. Zawsze to jakaś inspiracja i pomysł na jutrzejszy jadłospis :)


Ciemna bułka z domową pastą z tuńczyka. Zmiksowane jabłko z pietruszką i sokiem z cytryny.

Ryba grillowana w ziołach. Makaron pełnoziarnisty z pomidorem i ruccolą. 

Omlet z płatkami owsianymi( nie do końca udany) z jogurtem naturalnym, truskawkami i borówkami.

Makaron pełnoziarnisty zapiekany ze szpinakiem i mozzarellą.


 To tyle na dziś. Trochę się rozpisałam, ale dziękuję tym którzy doczytali do końca :)
Trzymajcie się ciepło!!