Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 grudnia 2014

W czym ćwiczę.

Parę dni temu zostałam poproszona o przygotowanie posta z moim strojem sportowym.
Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy to "Ojej, przecież ja nie ćwiczę w niczym specjalnym!".
Ale już za chwilę stwierdziłam, że w sumie to co z tego?! Przecież nie jest najważniejsze jakiej firmy mamy ubrania, ile tych ubrań mamy, ale to, że ćwiczymy! Pomyślałam, ze może właśnie w ten sposób pokażę wam, że brak super ubrań nie jest wymówką i że nie potrzebujemy nic nad zwyczajnego, żeby zacząć coś zmieniać.

Poszczególne części garderoby ułożę w kolejności o tych najistotniejszych, do tych które nie mają kompletnie znaczenia.

 1. Pierwszą najważniejszą rzeczą, w którą koniecznie musimy się zaopatrzyć są buty sportowe. Sądzę, że bez obuwia byli byśmy wstanie wykonać jedynie ćwiczenia na brzuch, wykonywane w pozycji leżącej. Robienie innych ćwiczeń, a co dopiero całościowych treningów bez odpowiednich butów było by po prostu nie zdrowe. Wydaje mi się to być oczywiste, że w ten sposób narażamy się na liczne kontuzje, których byśmy raczej nie chcieli.
Ja kupiłam moje buty kilka lat temu, i nie są może najcudowniejsze, zwłaszcza jeśli chodzi o ich wygląd, natomiast do treningów w domu są wystarczające.





 2. Jeśli chodzi o kobiety, to kolejną istotną i bardzo ułatwiającą pracę rzeczą są biustonosze sportowe. Nie muszę chyba mówić jak wielki komfort ćwiczeń zapewniają. Tutaj już trochę bardziej marka ma znaczenie. Niestety te najtańsze nie do końca spełniają swoje zadanie. Taki lepszy biustonosz sportowy jest moim celem na najbliższy czas, ponieważ nie dysponuję jak na razie żadnym szczególnym.
W swojej kolekcji mam biustonosz kupiony w lidlu (na wiosnę, wraz z "sezonowym ruszeniem sportowym" pojawia się odzież treningowa). Niestety nie przepadam za nim i nie ćwiczę w nim zbyt często. Drugi kupiłam w pepco za kilkanaście złoty i jest już lepszy, jednak trochę za duży.
Marzy mi się jakiś z kolekcji nike lub adidas! Kto wie, może już nie długo:)




 3. Kolejną częścią garderoby, którą z pewnością każdy ma w swojej szafie, są wygodne spodnie do ćwiczeń. Tutaj również nie ma nic specjalnego. Zwykłe legginsy i krótkie spodenki w zupełności wystarczą. Nie przepadam za ćwiczeniem w dresach, być może dlatego, ze u mnie w domu jest zawsze gorąco, a także są one zazwyczaj bardzo szerokie i podczas podskoków lubią się przesuwać.




 4. Ostatnia rzecz to koszulki. Tutaj już moim zdaniem całkowita dowolność, Oczywiste, że muszą być wygodne, ale jaka to będzie koszulka to już dobrze wiecie, że nie ma znaczenia.
Zazwyczaj ćwiczę w zwykłych topach czy podkoszulkach z krótkim rękawkiem. Mam jeszcze kupioną kilka lat temu koszulką z wbudowanym  biustonoszem, co oczywiście ułatwia sprawę. Jakiś czas temu dostałam typowo treningową koszulkę, którą bardzo lubię.




  Jak widzicie, żeby zacząć ćwiczyć nie potrzeba zbyt wiele. Myślę, że trudniejsze jest znalezienie silnej woli niż odpowiednich ubrań. Oczywiście bardzo bym chciała kupić sobie kilka nowych rzeczy, jednak nie jest to mój priorytet i myślę, że z czasem mi się uda,

Strój jest. Teraz czas na trening!

Trzymajcie się ciepło!

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Total fitness - recenzja.

Dzisiaj dosyć krótki post, w którym chciała bym napisać parę zdań na temat mojego ulubionego treningu, przynajmniej na ten moment.

Większość z was, jak sądzę, dobrze zna serię Total Fitness, Ewa Chodakowska & SHAPE. Już od dosyć dawana, do tej właśnie gazety przyłączana jest płytka z treningiem właśnie autorstwa tej bardzo popularnej trenerki. Moja kolekcja jest już dosyć spora, ale jak na razie płytka zatytułowana "Perfect body" jest moją ulubioną.

Chodakowska ma swoich zwolenników jak i przeciwników, ja sama mogę stanąć po stronie wielbicieli:) Nie chodzi tu już o te wszystkie akcje na Facebooku, tylko o same treningi, ich skuteczność, motywację i siłę jaką mi dają.

Jeśli chodzi o konkretnie tą płytkę, to ma on nam zagwarantować super formę i metamorfozę już po 2 tygodniach ćwiczeń. I szczerzę przyznaję, że jest to możliwe! Oczywiście wiąże się to z treningami minimum 3-4 razy w tygodniu i zdrową, zbilansowaną dietą, ale na pewno warto.
Program jest dosyć intensywny, ale możemy dopasować go do swoich możliwości. Brak przerw między każdymi zestawami, a także między ćwiczeniami w poszczególnych zestawach, różni go od pozostałych treningów z serii Total Fitness. Do wykonania niektórych ćwiczeń potrzebujemy ciężarków( ciężar dopasowujemy do swoich możliwości), które z powodzeniem możemy zastąpić butelkami wody.

Jedynym ćwiczeniem, które sprawia mi problem i które zastąpiłam innym jest tak zwany "pajączek". Niestety wydaje mi się, że nie potrafię wykonać go poprawnie, co wywołuje u mnie ból pleców. Jako, że reszta zestawu idealnie mi odpowiada postanowiłam po prostu zamienić to ćwiczenie na inne  i cieszyć się treningiem.

Ewka jak zwykle wykonała dobrą robotę! Bardzo gorąco polecam ten trening. Niestety nie ma go już w sprzedaży z gazetą. Być może znajdziecie płytę na allegro, ale proponuję przepatrzeć jeszcze youtube, bo wydaję mi się, że jakiś czas temu ten trening był tam dostępny.

Na recenzje czeka jeszcze grudniowa płyta, również załączona do Shape, niestety nie jestem jeszcze w stanie powiedzieć o niej nic więcej, niż intensywna( moje przeziębienie nie dało sobie z nią rady). Jeśli jednak zbierasz płytki załączane do tego miesięcznika, to na pewno nie pożałujesz też tego zakupu.

Trzymajcie się ciepło!
No i udanych treningów :)


poniedziałek, 16 czerwca 2014

22.

Wreszcie wracam! Chwilkę mnie nie było i już żałuję, że nie wcisnęłam jakoś bloga między inne zajęcia. Co prawda pilnowałam się i nie było najgorzej, ale i tak uważam, że z blogiem idzie dużo lepiej. Ale powracam zwarta i gotowa! Wakacje już za prawie dwa tygodnie i w tym czasie można dużo zmienić. Oczywiście przez kolejne dwa miesiące też nie zamierzam się obijać!

Z nastrojem bywa różnie. Czekam z niecierpliwością na czas, kiedy będę bez warunkowo szczęśliwa. Jak na razie wydaje mi się to nie możliwe, bo ciągle coś jest nie tak. Znając życie sama sobie jestem przeszkodą i muszę się postarać rozwiązać ten problem.

Ale nie poddam się! Osiągnę ciało z którego będę zadowolona i osiągnę szczęście! W końcu przegrali tylko Ci, którzy nie próbowali.

Nastawmy się pozytywnie i do dzieła!

Dzisiejszy jadłospis:

Śniadanie:
Owsianka na mleku z cynamonem, bananem i truskawkami. Zielona herbata.

Drugie śniadanie:
Truskawki i dwie brzoskwinki.

Obiad:
Kawałki indyka pieczonego w rękawie, grzanki z chleba graham, sałatka z pomidorem i sosem jogurtowym z przyprawami.

Kolacja:
Grzanki z chleba graham z twarożkiem, ogórkiem, rzodkiewką, zieloną cebulką.

Przez cały dzień bolała mnie głowa i nawet tabletki za bardzo nie pomogły, więc zdecydowałam się na ćwiczenia raczej bez większych wstrząsów. Skupiłam się na brzuchu i dodałam trochę ćwiczeń na nogi, pośladki i w niewielkiej ilości na ręce.

Wiem, ze cudów nie zdziałam. Chciała bym jednak posuwać się powoli do przodu. Od jutra mogę już poświęcić więcej czasu na trening. Pora na porządny wycisk. 

Jutro oczywiście kolejny wpis :)
Trzymajcie się!






czwartek, 5 czerwca 2014

18.

Przyznaję się bez bicia, pozwoliłam sobie dziś na lody.. były przepyszne! Brak wyrzutów sumienia, bo wiem, że wszystko jest do nadrobienia i mimo małym grzeszkom osiągnę swój cel. A przynajmniej postaram się.
 No i jednak nie będzie codziennie treningu cardio z Tomkiem Choińskim. Co prawda ten zestaw będzie przeważać, ale mam ochotę na zmiany, monotonia troszkę mnie nudzi, a ćwiczenia nie mogą się znudzić!
Myślę, że każda aktywność fizyczna się liczy:)

 Na to, że zrezygnowałam dzisiaj z total fitness wpłynęło w dużym stopniu samopoczucie. Nie wiem czy to jakaś alergia czy przeziębienie, ale myślałam, że rozsadzi mi zatoki. Lekarstwo zaczęło działać dopiero po jakimś czasie, a ja musiałam brać się już za ćwiczenia. Zdecydowałam się na lekki trening, połączenie ćwiczeń na każdą partię ciała, wszystko co przyszło mi do głowy. Na początek jednak, jako rozgrzewkę, włączyłam sobie zumbe. No i plany spokojnego treningu na tym się skończyły. Dostałam nagle mega kopa. Nie mam pojęcia skąd wzięła się ta energia, ale miałam ochotę tylko skakać i tańczyć. Po jakichś 20 minutach zumby włączyłam sobie boczki Tiffany, które również zaskakują pozytywną energią. Następnie puściłam składankę hitów do zumby i zaczęły się pajacyki, skakanka i innego typu podskoki. Pomiędzy wcisnęłam jeszcze ćwiczenia na brzuch i nogi. Po jakimś czasie naszła mnie ogromna ochota na fitness, więc do idącej muzyki zaczęłam wykonywać po kolei kroki, które pamiętałam jeszcze z fitnessu. Kilka minut i oczami wyobraźni przeniosłam się na salę, gdzie widziałam siebie jako instruktorkę:) Ach no po prostu cudownie! Dodałam do tego jeszcze ćwiczenia na ręce i ramiona z ciężarkami, a na koniec 10 minut rozciągania. Bomba energetyczna! Oczywiście zdążyłam się zmęczyć, ale do tej pory uśmiech nie znikł z mojej twarzy :)

Teraz jestem pewna, że chce właśnie być instruktorką w przyszłości. Już postanowione, że pieniądze, które mam nadzieję uda mi się zarobić w te wakacje, przeznaczę właśnie na kurs!

Oprócz lodów z moją dietą wszystko w porządku :)

Śniadanie:
Jogurt naturalny z musli z dodatkiem cynamonu, pół łyżeczki miodu i brzoskwini. Herbata zielona.

Drugie śniadanie: Bułka z pestkami dyni z pastą jajeczną i wędliną.

Przekąska: Pół bułki z almette ziołowym i pomidorem.

Podwieczorek: lody orzechowe.

Obiadokolacja:
Sałatka ze szpinakiem z mozzarella, pomidorem, kurczakiem grillowanym i słonecznikiem. Do tego dressing z octu balsamicznego i oleju rzepakowego.


Jutro trening późnym wieczorem, ale nie odpuszczę sobie!

Trzymajcie się! :*



wtorek, 3 czerwca 2014

16.

Dzisiaj w Krakowie trochę jesienna pogoda i senny nastrój, ale jakoś trzeba sobie z tym radzić. Pozytywne myślenie wzrasta i zaczyna być coraz lepiej. Od dzisiaj na facebooku u Ewy Chodakowskiej ruszyło 14 dniowe wyzwanie bikini. Ja się dołączyłam. Zachęcam i Ciebie!
Zasady bardzo proste. Pięć zdrowych, pełnowartościowych posiłków i trening. Ewa codziennie wspiera i dodaje sił do walki. Obiecuje nam, że po tych dwóch tygodniach nie będziemy chciały przestać.
Zobaczymy! Na pewno warto to sprawdzić na sobie, a nie tylko się przyglądać i później zazdrościć efektów innym :)

Niestety trochę źle rozplanowałam sobie dzisiejsze posiłki i musiałam modyfikować jadłospis w trakcie dnia.
Nie było idealnie, tak jak mi się marzy, ale też było dobrze. Jutro mam nadzieję, ze będzie lepiej.

Śniadanie: 
Pół opakowania serka wiejskiego lekkiego, łyżka jogurtu naturalnego z pomidorkiem. Dwie kromki chrupkiego pieczywa z szynką drobiową. Zielona herbata.


Drugie śniadanie: Kanapka z chleba słonecznikowego z serkiem kozim do smarowania, rzodkiewką i świeżym ogórkiem. Banan.

Przekąska: Obważanek z ciemnej mąki( chociaż co do pochodzenia tego ciemnego koloru mam pewne wątpliwość). 

Obiad:
Jajko sadzone, fasolka szparagowa polana jogurtem naturalnym i posypana koperkiem.

Kolacja: 2 mini brzoskiwnki 

Jeśli chodzi o dzisiejszy trening to oczywiście nowa płyta, o której pisałam ostatnio. Zmęczyłam się potwornie, nawet bardziej niż za pierwszym razem. 
Nie zdecydowałam się jeszcze czy przez czas trwania całego wyzwania będę zmieniać trening, czy zostanę przy tym , żeby sprawdzić czy faktycznie tak jak obiecują po dwóch tygodniach jest już różnica. Jutro się okaże. 
Jeśli chodzi o samą płytę i ćwiczenia to dodam jeszcze, że trzeba być ostrożnym. Nie trudno przy niej zemdleć.. W praktycznie każdej z serii przenosimy się z jednej płaszczyzny do drugiej, najpierw skaczemy, a potem lądujemy na ziemi. Okey, ale kiedy wracamy znowu na nogi cały pokój wiruje w okół nas. A przynajmniej ja tak dziś miałam. W połowie ćwiczeń musiałam trochę zmniejszyć intensywność bo bałam się, ze zaraz się przewrócę. Po odpoczynku wróciłam już normalnie do treningu. Zobaczymy, będę starała się dać z siebie wszystko, jednak bez przesady! Być może dołożę jeszcze do tego zestawu kilka ćwiczeń na brzuch i ręce. Bo na tych partiach szczególnie mi zależy. 

To moje ciało na dzień dzisiejszy. No cóż, bicek jak u komara, a właściwie to brak bicka. Po dwóch tygodniach nie spodziewam się tu jakichś wielkich zmian, ale mam nadzieję, że cokolwiek się zmieni. Dużo pracy jeszcze przede mną..



Zapraszam was do wyzwania! 
Ja z pewnością podzielę się z wami efektem:)

Trzymajcie się, buziaki!! 

wtorek, 27 maja 2014

13.

 Wydawało mi się, że dzisiejszy dzień nie może być zły. Mimo, że wszyscy na około chodzili wkurzeni, smutni, każdy na coś narzekał i każdemu coś nie wychodziło, to ja jakoś się trzymałam. Uśmiechnięta i z dobrym nastawieniem szłam do szkoły. A jednak... Wpadło kilka słabszych ocen, którymi i tak ostatnio coraz mniej się przejmuję. Ostatnie lekcje były już okropnie nudne, zachciało mi się spać i rozbolała mnie głowa. Głodna i mokra od deszczu wróciłam do domu i od tego momentu humor kompletnie już padł. Czasami sama nie wiem dlaczego tak się dzieje. Zaczynam myśleć o wszystkim i o niczym. Po jakimś czasie położyłam się spać i tak słuchając muzyki przeleżałam rozmyślając jakoś godzinę. Stwierdziłam, że trzeba się ogarnąć, nie będę przecież tak smutać całą wieczność. Wstałam i wyszłam z pokoju. Spojrzałam w lustro i od razu wróciłam pod koc. Na szczęście druga próba ogarnięcia samej siebie zakończyła się powodzeniem.
 Za każdym razem kiedy ogarnia mnie taki nastrój mam ochotę wszystko zmienić i poukładać, zorganizować. Tym razem też tak jest i mam nadzieję, ze chociaż trochę mi się uda. Teraz staram się być tylko pozytywnej myśli, bo to jedyne co pozwoli mi nie ulegać kolejnym załamkom. No cóż, po każdych chwilach zwątpienia trzeba się podnieść i iść dalej w wyznaczonym przez siebie kierunku.

Jeśli chodzi o dzisiejsze odżywianie to nie miałam większego problemu. Wszystko jak należy.

Śniadanie:
Jogurt naturalny z musli, pół łyżeczki miodu i truskawkami. Zielona herbata.

Drugie śniadanie: kanapka z chleba żytniego z wczorajszym kurczakiem i musztardą.

Przekąska: Sałatka ze szkolnego sklepiku z makaronem, ogórkiem zielonym, kurczakiem i sosem koperkowym.

Obiad:
Bułeczki drożdżowe z nadzieniem warzywno -mięsnym.
Ja zjadłam dwie takie bułeczki, które w brew pozorom są malutkie.
Kolacja:
Pół grahamki z serkiem czosnkowym, wędliną, ogórkiem małosolnym, pomidorem i zielona cebulką.

Teraz może parę słów o truskawkach, na które właśnie rozpoczął się sezon.

TRUSKAWKI
 Owoce te są skarbnicą witamin i minerałów. Zawierają wiele cennych składników ważnych dla naszego organizmu. Jednym z nich jest żelazo, pierwiastek konieczny do wytwarzania hemoglobiny. Bogate są również w fosfor, który odgrywa bardzo ważną rolę w regulacji pracy serca, magnez, konieczny do prawidłowej pracy naszych nerwów i mięśni oraz mangan, niezbędny do prawidłowego trawienia i wchłaniania składników odżywczych. witaminy zawarte w truskawkach to witamina: C, B1, B2 oraz A. Do tej listy można by dopisać jeszcze wiele składników odżywczych obecnych w tych przepysznych owocach. 


Dzisiejszy trening to pół godzinna składanka ćwiczeń, które przyszły mi do głowy. Zaczynając od rozgrzewającego cardio, a kończąc rozciąganiem. Myślę, że wykonałam ćwiczenia na każdą partię ciała. Byłam zaskoczona jak męczący okazał się ten trening. Co prawda nie za długi, ale myślę, że efektywny. 
Najważniejsze, ze po małym wycisku poprawił mi się humor. Dziś taki był cel.

Jutro kolejny dzień i postaram się zrobić wszystko co sobie zaplanowałam. Zobaczymy jak wyjdzie.

Trzymajcie się ciepło! Do jutra!


poniedziałek, 26 maja 2014

12.

Gorąc i okropna duchota równa się mniejszy apetyt. Taka właśnie pogoda jest w Krakowie i tak właśnie się dzieje, że bardziej niż na jedzenie mam ochotę na chłodne picie. Chyba czas zacząć robić sałatki do szkoły na drugie śniadanie.
Na dzisiejszy trening zaplanowałam zumbe. Nie zrealizowałam jednak moich planów. Wybrałam rolki. Od jakiegoś czasu jest to jedna z moich ulubionych form wysiłku. Codziennie godzinę poświęcam na jazdę dookoła osiedla, przy dźwiękach motywującej muzyki. Wkręciłam się na maksa i za każdym razem sprawia mi to ogromną przyjemność. Jak na razie jeżdżę w rolkach mojej mamy, jednak już pojutrze będę miała swoje ukochane K2. 

Dzisiejszy jadłospis :
Śniadanie :

Kanapki z chleba razowego z dźemem nisko słodzonym i serem białym, kakao bez cukru.
Drugie śniadanie: obwarzanek.

Obiad:
Krupnik
Kolacja:
Młode ziemniaczki, filet z kurczaka(marynowany w niewielkiej ilości oleju rzepakowego, soku z granatu, przyprawy), surówka z młodej kapusty z marchewką, cebulką, jabłkiem i koperkiem, sokiem z cytryny.
W między czasie wypiłam jeszcze kawę i przegryzłam trochę truskawek.

Do wakacji coraz bliżej! Czas na ostrą pracę.

Trzymajcie się ciepło! 

środa, 21 maja 2014

9. Przegląd czasopism

 Witajcie!
Piękny dzień, pogoda zaczyna robić się cudowna i prawdziwie wakacyjna. Niestety trzeba jeszcze trochę pomęczyć się w szkole. Środy to chyba najgorszy dzień w tygodniu pod tym względem, bo aż 9 lekcji.. Lekka przesada!
 Po całym dniu nadszedł czas na długo wyczekiwany odpoczynek. Dzisiejsze popołudnie przeznaczyłam na przegląd gazet, jakie udało mi się zgromadzić przez pewien okres czasu. Jest to na prawdę spora kolekcja i skarbnica ciekawych informacji na temat odżywiania, sportu czy zdrowia oraz wielu jadłospisów.
 Przyznam szczerzę, że jeszcze chyba żadnej gazety nie przeczytałam od początku do końca. Zawsze wybieram najciekawsze informacje, które w szczególności mnie interesują. Tak było i tym razem.
 Zabrałam ze sobą kocyk, picie i rozłożyłam się na świeżym powietrzu.
 Znalazłam kilka inspiracji jeśli chodzi o przepisy, oraz ćwiczenia na ramiona, część ciała nad którą muszę w szczególności teraz popracować.









Woda lekko gazowana z połówką cytryny i łyżeczką miodu.
Niestety pojemnik jest trochę nieszczelny i nie mogę go używać kiedy wychodzę gdzieś dalej.

Myślę, że niedługo wypróbuję. (150g jogurtu naturalnego, kiwi w plasterkach, 1/4 szkl płatków granola, 1 łyżeczka listków świeżej mięty) Wygląda apetycznie!



Ćwiczenia na ramiona, które zajmą Ci tylko 15 minut!
Jeśli chodzi o jadłospisy, to najwięcej inspiracji znajduję w gazecie "Super linia". Znajdziecie tam na prawdę wiele prostych i zdrowych przepisów. Natomiast "Women's Health" to źródło ciekawych i dobrze opracowanych treningów. Szczególnie polecam osobom, które ćwiczą na siłowni i maja dostęp do różnych sprzętów. Znajdziemy tam również trochę ciekawych przepisów, jednak już bardziej wygórowanych. 
 Jak widać lektury mam jeszcze na długi czas. Trzeba będzie zaglądać do nich regularnie.

A teraz lecę na rolki. Przyjemne z pożytecznym! Ogromna frajda, przynajmniej dla mnie.

Trzymajcie się ciepło, buziaki! 

czwartek, 15 maja 2014

6. Dzień bez ruchu, dniem straconym!

 Dziś trochę inny post. Niestety mój jadłospis nie nadaje się do wstawienia tutaj. Wkradło się białe pieczywo oraz trochę czekolady. No życie. Każdy ma gorszy dzień, lecz to jeszcze nie powód żeby się załamywać :) Po za tym nie zrobiłam dziś niczemu zdjęcia :P
 Za to trening zaliczony! Total fitness - extra figura zrobiony w całości.

Dzisiejszy post będzie właśnie o mojej aktywności fizycznej.

Od dziecka lubiłam ruch. Nic szczególnego, żaden klub sportowy, żadne treningi. Mam na myśli raczej rower, hulajnogę i te inne dziecięce zabawy wymagające ruszenia się z przed telewizora.
I tak już mi zostało.
 Od kilku lat jak tylko zacznie się robić ciepło wyciągam rolki, zakładam słuchawki i jazda. Rower ostatnio trochę w mniejszym stopniu, ale jeszcze to nadrobię.
 Większy wysiłek zaczął się jednak dopiero od zeszłego roku. Na początek przysiady i brzuszki. W sumie co to takiego? Teraz jak nic. Kiedy zaczęłam widzieć efekty nawet tak delikatnych ćwiczeń przeszłam do treningów z Mel B oraz Ewą Chodakowską. I nie żałuję! W miesiąc udało mi się osiągnąć taki efekt jakiego nawet się nie spodziewałam! Ale wizualna zmiana nie zaszokowała mnie tak jak zmiana wewnętrzna. W tym czasie stałam się zupełnie inną, szczęśliwą osobą. Pewna siebie, zawsze uśmiechniętą. A trening to była ogromna przyjemność i nieodłączna część dnia.
  Później przestałam ćwiczyć.. Ale czegoś mi brakowało, zaczęłam wchodzić w wagę w której źle się czułam, a dobre samopoczucie osłabło. Kiedy nie byłam wstanie wykonać jednego z prostszych treningów stwierdziłam, że czas powrócić do formy. Zapisałam się na siłownie i strasznie zaangażowałam. Kiedy karnet mi się skończył i nie miałam pieniędzy na następny ćwiczyłam jeszcze w domu. Moje treningi nie były zbytnio intensywne. Ale jednak były.
 Od jakiegoś czasu znowu wracam do regularnych i mocniejszych treningów. Wiecie jak to jest, nie zawsze znajdzie się czas czy siła, jednak od dawna nie ma dnia żebym nie zrobiła chociaż tych przysiadów i kilku ćwiczeń na brzuch (z wyjątkiem wyjazdów i problemów zdrowotnych). Źle się wtedy czuję, a dzień wydaje mi się być nie kompletny.
 Wiem, że sport to coś co kocham i będę się tego trzymać jak najdłużej!

Teraz chcę wkręcić się w to po raz kolejny na całego i być tak szczęśliwą osobą jak w zeszłe wakacje!
Walczymy i nie poddajemy się:)

Jeszcze zanim zaczęłam prowadzić bloga robiłam zdjęcia zdrowym posiłkom, które sobie przygotowywałam. Jako, że nie dodaje dziś jadłospisu, to wrzucę kilka z nich. Zawsze to jakaś inspiracja i pomysł na jutrzejszy jadłospis :)


Ciemna bułka z domową pastą z tuńczyka. Zmiksowane jabłko z pietruszką i sokiem z cytryny.

Ryba grillowana w ziołach. Makaron pełnoziarnisty z pomidorem i ruccolą. 

Omlet z płatkami owsianymi( nie do końca udany) z jogurtem naturalnym, truskawkami i borówkami.

Makaron pełnoziarnisty zapiekany ze szpinakiem i mozzarellą.


 To tyle na dziś. Trochę się rozpisałam, ale dziękuję tym którzy doczytali do końca :)
Trzymajcie się ciepło!!