Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jadłospis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jadłospis. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 września 2015

Co Kasia dzisiaj jadła #2

Na wstępie muszę poinformować, że po raz kolejny znajduję się na początku drogi ku wymarzonej sylwetce. Po raz kolejny odpuściłam, po raz kolejny można powiedzieć pogubiłam się z tym wszystkim. Błędne koło mojego odchudzania to osobny temat i dosyć długa historia, bo niestety trwa to już sporo czasu. I po raz kolejny z wielką nadzieją na zmiany w moim życiu podejmuję walkę, w zasadzie ze samą sobą. Tym razem wszystko idzie opornie. Jest mi niesamowicie ciężko zmienić sposób odżywiania, ale też niesamowicie ciężko zabrać się do ćwiczeń. Czuję się jakbym była świeżakiem w tej dziedzinie i dopiero co próbowała swoich sił. Staram się ograniczać słodycze od których trochę się uzależniłam i małymi krokami wdrążam aktywność. Mam nadzieję, że nie długo będę mogła podkręcić tempo!

Bez zbędnego owijania, poniżej możecie zobaczyć, jak i przeczytać co dzisiaj jadłam ;)

Śniadanie:

Tosty francuskie chodziły za mną już od jakiegoś czasu. Jestem raczej zwolennikiem wersji na słodko z cynamonem, oprószonych cukrem pudrem i podanych z owocami czy konfiturą. I tak własnie zrobiłam dzisiaj. W lodówce znalazłam borówki amerykańskie, które prosiły, żeby ich użyć. Pozostałe składniki zawsze mam w domu. Szybko i smacznie. Oczywiście obowiązkowo kawa z mlekiem do śniadanka.




 II Śniadanie : 

W Planach był jakiś shake, ale świeża bułka czosnkowa wygrała z moją słabą silną wolą. Obiecuję bardziej się postarać następnym razem, chociaż tak je uwielbiam. Tym sposobem Kasia na drugie śniadanie zjadła dzisiaj bułkę z cieniutkimi plasterkami sera żółtego, szynką i sałatą. Do tego herbatka. Świeże pieczywo nie potrzebuje za wiele dodatków, żeby dobrze smakować :)



Podwieczorek:

Na podwieczorek nie zjadłam nic konkretnego. To dlatego, że prawie przez cały dzień obierałam paprykę na ajvar, który planuje zrobić moja mama. Było tego całkiem sporo... bo aż 15 kg! Idealnym zajęciem, które można wykonywać dzieląc paprykę na części, to nic innego jak podjadanie. Nie wiem czy kiedykolwiek zjadłam tyle papryki jednego dnia. Dodatkowo do mojego podwieczorku mogę zaliczyć resztę borówek, która nie została wykorzystana do śniadania. Oczywiście nie uważam, żeby było to dobre. Wiem, że jednym z przykazań i odchudzania i zdrowego żywienia jest regularne spożywanie posiłków, a to mi dziś z pewnością nie wyszło. Do poprawki!

Obiado-kolacja:

I tutaj powieje nudą, bo na kolacje były kanapki. Coś mi się zdaje, że o wiele za dużo pieczywa dziś wsunęłam.. eh przynajmniej widzę dobrze swoje błędy! Miałam możliwość zjedzenia normalnego dania z ziemniakami, jednak nie miałam na to zbytniej ochoty. Wsad kanapek był jednak bardzo dobry i pożywny. Znalazły się na nich sałata, pomidor i plasterki roladek z kurczaka, nadziewanego ricottą, orzechami włoskimi i żurawiną. Mięsko było przygotowane na parowarze:) Takie dobrości tylko u mojej mamy! :) Zdjęcie w zupełności nie oddaje ich pyszności!




Przez ten tydzień zamierzam codziennie robić po 150 przysiadów i boczki Tiffany. To będzie mój awaryjny zestaw, który w przyszłości będę wykonywać, kiedy zabraknie mi czasu na pełno wymiarowy trening. Od przyszłego tygodnia chciała bym ruszyć z Chodakowską, trzy razy w tygodniu. I prawdopodobnie przy takiej ilości pozostanę. A na pewno nie chcę zejść poniżej. 

Jak idą wasze zmagania? Jakieś konkretne cele? Dajcie znać co u Was słychać :)

Trzymajcie się ciepło!

wtorek, 12 maja 2015

Co Kasia dzisiaj jadła #1

Żeby nie było nudno to jadłospisy będą jedną z serii, rodzaju postów, które będą pojawiać się na blogu. Tak jak już istnieje seria ze śniadaniami(nad którą ponawiam pracę już od poniedziałku), tak teraz nadszedł czas na serię z jadłospisami. Nic nowego, jednak pod nową postacią. Myślę, że dzięki temu łatwiej będzie śledzić nowe posty o tym temacie. Nie wiem jeszcze z jaką częstotliwością będę je zamieszczać. Nie chciała bym wyznaczać konkretnego dnia, bo wiem, że wtedy jest mi trudniej się z tego wywiązać. Nie jest powiedziane, że posty tego rodzaju będą zamieszczane tylko raz w tygodniu. Zobaczymy jak mi to pójdzie, ale myślę, że warto spróbować.
Mam pomysł na jeszcze jedną serię, ale jak na razie pozostawię sobie czas na dokładniejsze obmyślenia. Nie wszystko na raz:)

Jestem już po pierwszym egzaminie ustnym. Udało się i to na prawdę dobrze! Sama się tego nie spodziewałam. Do końca tygodnia będzie już po wszystkim. Jutro ustny angielski, piątek chemia. To ostatnie, to będzie pogrom. Trzymajcie mocno kciuki bo naprawdę się przyda!

A więc co dziś jadła Kasia?

1. Śniadanie:

 Pierwszy i najważniejszy posiłek dnia. Ja po raz kolejny skusiłam się na kanapeczki. Nadeszły wakacje, a więc zwlekam się z łóżka, kiedy mama wróci z porannych zakupów, z pysznymi, świeżutkimi bułeczkami. Jak jestem osobą niezdecydowaną, to nie mam problemu z wyborem płatki czy kanapki. Zazwyczaj te standardowe połączenia smakują najlepiej. Dlatego dzisiaj pół bułki z dżemem i białym serem oraz druga połówka z serkiem żółtym, szynką, pomidorkiem i zieloną cebulką. Kawa z mlekiem i od razu dzień staje się piękniejszy. 





 2. Drugie śniadanie:

 Idealna propozycja na upalne dni. Dziś niestety było trochę za chłodno i ciężko było mi zjeść to w całości, jednak wrócę do tego z pewnością. Mrożone maliny zmiksowałam z małym bananem i niedużą ilością mleka. W ten sposób otrzymujemy coś w rodzaju musu/lodów. Polecam!





3. Obiad:

 Obiad przygotowałam dzisiaj sama w całości. Efekt całkiem smaczny. Roladka z kurczaka ze szpinakowym farszem, podana z ryżem jaśminowym, pomidorkami koktajlowymi z czerwona cebulką i sosem jogurtowo-czosnkowym. Spodziewałam się, że będzie lepsze, ale nie było źle. Zastanawiam się tylko czy to nie jest kwestia szpinaku. Nie wiecie może, czy ten malutki szpinak, sprzedawany w paczkach, nadaje się do takich dań? Po raz kolejny wydaje mi się, że to on właśnie psuje smak. Być może nadaje się tylko do sałatek? Dajcie znać jeśli wiecie ;)



 4. Dodatkowo:

 Oprócz wyżej przedstawionych posiłków zjadłam jeszcze ananaska i kanapkę z twarożkiem paprykowym i wędliną, czego nie udało mi się sfotografować. Nic niezwykłego, ale pyszne!


Jeśli chodzi o dzisiejszy trening, to oczywiście moje ulubione i trudne w zastąpieniu Perfect Body. Do tego boczki Tiffany. Któregoś dnia rzucę sobie wyzwanie, Killer i Perfect Body jednego dnia. A czemu by nie :) Mam nadzieję, że zrobicie to razem ze mną ;)

Trzymajcie się ciepło!

piątek, 8 maja 2015

Jadłospis!

Nadszedł czas na wpis typu, który powinien tutaj dominować. Nie jest tak niestety, ale jestem dobrej myśli, że uda mi się nad tym popracować.
Ostatnimi czasy jadam trochę rzadziej niż zazwyczaj. To nie koniecznie dobra oznaka. Regularne posiłki to podstawa, dobrze o tym pamiętam. Niestety mój apetyt trochę szwankuje. Mam nadzieję, że za jakiś czas wszystko wróci do normy.

1. Śniadanie

 Śniadanie o dziwo nie na słodko, jak to ja preferuję. Mama przygotowała przepyszną pastę z tuńczykiem i białym serem, do tego zielona cebulka, świeży ogórek i jogurt naturalny. Bardzo smaczna i pożywna. Grzanki i pomidorki tworzą wspólnie świetne połączenie. Do tego jeszcze zielona herbatka i śniadanie gotowe!




2. Drugie śniadanie

 Przyszedł czas na kawę, no i oczywiście coś do kawy ;) Postawiłam na owocki. Tradycyjnie banan z masłem orzechowym. I na reszcie truskawki! Nie ma co się oszukiwać, nie są to jeszcze nasze polskie owoce, ale w smaku są już całkiem niezłe :D Na dodatkową osłodę, jakby czasem było mało, kawałek batonika musli firmy OSHEE. Są przedobre! Jeszcze na pewno o nich wspomnę. 




3. Obiad

 Potrzebowałam czegoś lekkiego. Nic smażonego nie wchodziło w grę. Postanowiłam przygotować sałatkę. Trochę szpinaku, jajko, pomidorki koktajlowe, ogórek małosolny, dwa plasterki szynki i zielona cebulka. Wszystko podane z sosem jogurtowo-czosnkowym. Pychotka!




Dodatkowo jabłko i kostka czekolady:)

Jeśli chodzi o ćwiczenia tradycyjnie pojawiła się Ewa i jej Perfect Body:) Mój ulubiony trening! Z niecierpliwością czekam na rezultaty. Dodatkowo godzina jazy na rolkach. Coś co jak dobrze wiecie uwielbiam. Mimo takiej aktywności nadal czuję niedosyt, więc wszystko możliwe, że jeszcze coś dziś porobię.

Na koniec mam do was małą prośbę. Obecnie w Krakowie trwają juwenalia, a już za tydzień rozpoczną się dwudniowe Czyżynalia. Znajomi mają szansę wystąpić na tym festiwalu, muszą jednak wygrać pewien konkurs. Proszę Was, poświęćcie minutkę i oddajcie głos na Ostatnich w Raju:) To tak nie wiele czasu, a dla chłopaków ogromna szansa! W końcu ludzie mają różne pasje i nie tylko w sporcie potrzebne jest wsparcie:) Pamiętajmy, że to co sami dajemy, później do nas wraca! Zostawiam link do głosowania, a was zapraszam również do posłuchania ich autorskich kawałków na youtubie :) 


Trzymajcie się ciepło!

sobota, 20 grudnia 2014

Sobotni jadłospis

Nadeszła długo wyczekiwana przerwa świąteczna! Wraz z tym dysponuję większą ilością wolnego czasu i postanowiłam, że dzisiaj też dodam post z przykładami moich posiłków. Przeglądam tego bloga i  jednak mi tego brakuje.. To w końcu po to go zakładałam, żeby dzielić się moimi zmaganiami! I oczywiście posty na temat właściwości różnych produktów czy inne, także mają sens, ale wydaje mi się, że troszeczkę zdominowały bloga.

Dzisiejszy dzień upłynął na sprzątaniu. Wiadomo, świątecznie porządki. Co z tego, że przed Wigilią trzeba będzie posprzątać jeszcze raz.. Ale nawet lepiej się czuję kiedy mam tak wszystko wysprzątane :) Teraz mogę na spokojnie usiąść przed komputerem, pijąc ciepłą herbatkę i napisać do was!

 Śniadanie:

 Rano nie miałam ochoty na nic specjalnego, co dziwne jak na mnie. Myślałam na początku o jakimś omlecie albo placuszkach, ale stwierdziłam, że w sumie to nie jestem jakoś bardzo głodna i po co będę się zapychać na siłę. Zrobiłam najszybsze z możliwych śniadań, płatki z mlekiem. Takie proste, a tak dawno ich nie jadłam. Nie pamiętam kiedy ostatnio! Na takie typowo słodkie zlepki nie mam już w ogóle ochoty, ale za musli z mlekiem też nie przepadam. Jadam je raczej z jogurtem i owocami. Pozostają jeszcze tzw. płatki fit.. I wiem, że to też nie jest najzdrowsza opcja, ale muszę przyznać, że byłam po nich na prawdę długo najedzona! 

Płatki Fitness z mlekiem i kawa (rozpuszczalna i inka).


II śniadanie:

 Jedząc drugie śniadanie poczułam się jakbym szykowała się na święta Wielkanocne.. Przepiękna pogoda, porządki w pokoju i pachnący szczypiorek na kanapce. To wszystko tak bardzo wiosenne...
W ogóle nie czuję zimy i nadchodzących świąt. Nie mam pojęcia gdzie podział się ten klimat, którego tak bardzo nie mogłam się doczekać. 
Na ten posiłek przygotowałam sobie dwie kanapki z "Bieluchem", szynką, pomidorkiem i kiełkami, a także szczypiorek na wierzchu. Do tego zielona herbatka.


 

 Obiad:

 Soczysta pierś z kurczaka, przyprawiona solą, pieprzem, tymiankiem i słodką, czerwoną papryką, upieczona w rękawie, w piekarniku. Do tego ziemniaczki i sałata z sosem musztardowo - miodowym. Zwykły, ale bardzo smaczny obiad. 



 Przekąska:

 Jak zwykle owocowo. Dzisiaj moimi przekąskami było jabłko, a później pomarańcza i mandarynki. 


Czeka mnie jeszcze trening z pilatesem, który ostatnio pokochałam. Po wczorajszych ćwiczeniach czuję każdy mięsień i oby tak dalej. Mogę się przy nim cudownie zrelaksować, idealny na tą porę dnia. Myślę, że będzie świetną alternatywą w bardziej zapracowane dni, kiedy trening znajdzie się na szarym końcu listy rzeczy do wykonania.

Trzymajcie się ciepło! 


czwartek, 18 grudnia 2014

Czwartkowy jadłospis!

Całe szczęście już prawie koniec tego okropnego tygodnia, który upłynął na pisaniu próbnych matur. Każdy kto do nich podchodził, czy chociaż przejrzał arkusze w internecie wie, że nie były łatwe i ja osobiście uważam je za porażkę. Jedynie angielski był prosty. Jutro już ostatni dzień, w którym przed wigilią klasową napiszemy jeszcze angielski rozszerzony. Później będzie można już odpoczywać.

Jako, że w tym czasie musiałam być mocne skoncentrowana starałam się jeść pożywne posiłki, a zwłaszcza śniadania. Nie chciałam, żeby po pół godziny zaczęło burczeć mi w brzuchu, kiedy zostanie jeszcze ponad dwie godziny pisania. Stawiałam głównie na owsianki.

Teraz myślę, że czas przejść do czwartkowego jadłospisu!

Śniadanie:

 Dzisiaj miałam sporo czasu na przygotowanie śniadania ponieważ próbna matura z chemii zaczynała się dopiero o 14 30. Postanowiłam poeksperymentować. Nigdy wcześniej nie robiłam kaszy jaglanej na słodko, a muszę przyznać, że na zdjęciach wygląda apetycznie. No i chyba na tym się kończy. Nie wiem, być może ja robię coś nie tak, ale kasza mi nie smakowała. Nie dodawałam miodu to była mdła, kiedy postanowiłam dodać okazało się, że przesłodziłam.. Mimo że najpierw przepłukałam kaszę gorącą wodą, później dosyć długo gotowałam ją w samej wodzie, a później jeszcze z mlekiem, to mam wrażenie, że i tak była nie dogotowana. Jeśli to i tak było za krótko, to stwierdzam, że jest to zbyt czasochłonne śniadanie. I chyba nie warte świeczki. No ale skoro już przygotowałam to zjadłam.





Drugie śniadanie:

 Drugie śniadanie było niewielkie. Pół banana, które zostało mi ze śniadania i kawałek pomelo, które bardzo lubię. Tak sobie myślę i stwierdzam, że chyba nie ma dnia, żebym nie jadła owoców! Zawsze mi ich brakuje i sądzę, że są cudownym zamiennikiem słodyczy i idealnym pomysłem na szybką przekąskę. 

Obiad:

 Dzisiaj zjedzony dosyć wczesną porą, inaczej niż zwykle. Nic szczególnego. Chyba w rekompensacie za czas który poświęciłam na przygotowanie jaglanki, postawiłam na gotowe w kilka minut "danie". Warzywa na patelnie z przyprawami i jajko sadzone, to chyba najprostszy ciepły posiłek, który przychodzi mi do głowy. Mam na myśli oczywiście te zdrowsze wybory. Do tego sok z całej pomarańczy bez dodatku cukru, który można dostać w biedronce.



 Kolacja: 

 Po maturze byłam już strasznie głodna. Od razu kiedy wróciłam do domu zabrałam się za jedzenie kolacji. Po drodze wstąpiłam z mamą do sklepu, więc miałam świeże bułeczki. Nie chciało mi się kombinować dlatego kanapki były świetnym rozwiązaniem.  Również standardowe dodatki. Pół bułki z serkiem "mocarz" i dżemem. Druga połówka z serkiem żółtym, papryką konserwową i kiełkami brokułu. Do tego zielona herbata.



Dziś dotarła do mnie zamówiona już jakiś czas temu, nowa płyta Ewy Chodakowskiej "Secret". Trening już wypróbowany! Jestem zachwycona i bardzo podekscytowana. Za jakiś czas za pewne napiszę trochę więcej na jej temat.

Trzymajcie się ciepło!

piątek, 12 grudnia 2014

Piątkowy jadłospis.

Wiem, że jadłospisy miały być zawsze w czwartek, a wczoraj go nie było.. Jednak wczorajszy dzień był dla mnie specjalnym, ponieważ obchodziłam 18 urodziny:) I wierzcie mi, że to co jadłam kompletnie się tutaj nie nadawało. Znalazło by się kilka zdrowych rzeczy, ale ilość słodyczy troszeczkę przekroczyła moje nowe nawyki żywieniowe. I trzeba przyznać, że mój organizm zwariował.

Postanowiłam, że opublikuję dzisiejszy jadłospis i nadrobię w ten sposób zaległości.

I śniadanie:

Zauważyłam, ze niestety ostatnio coraz częściej sięgam po pieczywo. Mój nawyk zaczyna na nowo do mnie powracać i po raz kolejny muszę z nim trochę powalczyć. Dziś na śniadanie zjadłam dwie kromki, bardzo smacznego, ciemnego chleba z ziarnami. Jedną z nich zjadłam tak jak najbardziej lubię, czyli z twarożkiem Mocarz i dżemem nisko słodzonym. Druga kanapka natomiast była troszkę niecodzienna jak dla mnie. Posmarowałam ją serkiem z dodatkiem chrzanu, położyłam na niej plasterki awokado i skropiłam je sokiem z cytryny, a wszystko posypałam pieprzem. Przyznam szczerze, że do awokado dopiero zaczynam się przekonywać, ale jestem na dobrej drodze, żeby częściej pojawiało się w moich posiłkach. Do tego wszystkiego oczywiście kawa, idealna na rozbudzenie. 

II śniadanie: 

Dzisiaj było skromnie. Do szkoły zabrałam tylko jabłko i banana. Niestety spędziłam w niej jednak troszkę więcej czasu i pod koniec zrobiłam się już głodna.

Lunch:

Nie do końca wiedziałam jak nazwać ten posiłek. Nie był to ani obiad, ani drugie śniadanie.. do przekąski tym bardziej nie mogę tego zaliczyć. Lunch wydał mi się najodpowiedniejszy.
Po przyjściu ze szkoły, wygłodniała, zaserwowałam sobie zrobioną wczoraj przez moją mamę rybę po grecku. Kolejna rzecz, która raz mi smakuje, a raz nie. Tym razem była na prawdę dobra.
Rybkę na zimno przegryzłam dwoma kawałkami bułki, jednej ciemnej, drugiej z mąką kukurydzianą. Były to bułki do przetestowania z osiedlowego sklepu, w którym postanowili wypiekać chleb. Jest to duży plus, bo ciepłe bułeczki kocha chyba każdy. Do tego dałam jeszcze trochę serka Mocarz, którego zostało mi z rana:)



Obiado-kolacja:

Dzisiaj króluje zdecydowanie ryba. Rzadko to się zdarza, ponieważ u mnie w domu ryby lubię chyba tylko ja. Reszta domowników zje, ale preferują inne dania. W planach miałam przygotować nic prostszego jak warzywa na patelnię, ale skoro mama zrobiła rybkę, która w dodatku pięknie pachniała, to nie mogłam się oprzeć. Znowu byłam głodna więc bez problemu wsunęłam całą porcję.


I to wszystko co dzisiaj zjadłam :)

W planach był również trening, jednak wybrałam się dzisiaj na przedświąteczne zakupy w poszukiwaniu prezentów i padam z sił.. Zrobię chyba jedynie kilka ćwiczeń na brzuch i ręce, a całościowy trening zostawię sobie na jutro.

Zapraszam was serdecznie jutro na bloga, pojawi się post na temat tego, jak przygotowuję owsiankę, jedno z moich ulubionych śniadań!

Trzymajcie się ciepło!

czwartek, 4 grudnia 2014

Czwartkowy jadłospis.

Dzisiaj na blogu tak jak zapowiadałam pojawia się jadłospis. Nie ma w nim nic specjalnego, ale starałam się, żeby było smacznie i zdrowo. Dosyć długo nie udostępniałam już tego co jadłam i dzisiejszy post nie przychodzi mi z taką łatwością. Jednak chyba większą trudność sprawia mi napisanie kilku sensownych zdań. Dlatego może od razu przejdę do rzeczy :) 

I Śniadanie: 

Może co poniektórzy spodziewali się, że pojawi się tutaj owsianka- jedno z moich ulubionych śniadań. Ale nie! Spokojnie.. Owsianka była wczoraj i też będzie jutro :) Dziś biorąc pod uwagę swoje drugie śniadanie postawiłam na kanapki. Dwie nieduże grzanki, zrobione z pełnoziarnistej bułki z bardzo wartościowym wsadem. Na grzankę położyłam dosyć cienką warstwę awokado, a na to serek Bieluch. Do tego doszła rukola, szynka i pomidorki, a także pieprz do smaku. Do popicia dzisiaj wybrałam zieloną herbatkę z malinami. Baaardzo smacznie!




II Śniadanie:

Na początku roku szkolnego zakupiłam sobie cudowny pojemniczek. Jestem z niego strasznie zadowolona i nie wymieniła bym go na żaden inny! Jest on idealnym rozwiązaniem na drugie śniadania. W końcu mogę zabrać do szkoły coś innego niż kanapki, a dokładniej mogę zabrać ze sobą jogurt z musli(a także inne pyszności). Jest to oczywiście zdrowa wersja, ponieważ jest to jogurt naturalny lub tak jak dzisiaj jogurt grecki. Do tego dorzucam sobie wybrany przez siebie rodzaj płatków i owoce. Dzisiaj było to błonnikowe musli z bananami i truskawkami. Jako świeżych owoców użyłam mandarynki, jeden z lepszych pomysłów zimą. Gorąco polecam!


Obiad: 

Na obiad przygotowałam filet z dorsza z ziołami, usmażony na patelni grillowej, który niestety troszkę mi się rozleciał. Rybkę ułożyłam na podsmażonych pomidorkach koktajlowych razem z rukolą, odrobiną fety i serka górskiego. Przyznam, że ostatnio uwielbiam to połączenie i na pewno wykorzystam je jeszcze nie raz. 


Przekąska: 

Nie ma co się rozpisywać, banan i kostka gorzkiej czekolady to szybka, smaczna, zdrowa i dostarczająca sporo energii przekąska. do tego mała biała kawa i lepiej być nie może.


Kolacja: 

Przyznam się, że dzisiaj nie mam zbyt wielkiego apetytu, dlatego wydaje mi się, że kolację wystarczą mi same mandarynki, albo jakiś inny niewielki owoc.


I to by było na tyle jeśli chodzi o dzisiejszy jadłospis :) Myślę, że nie było najgorzej. 
Teraz czas poćwiczyć. Zamierzam przetestować nowo zakupioną płytę, na której temat postaram się napisać kilka słów w najbliższym czasie :) 

Trzymajcie się ciepło! 

poniedziałek, 30 czerwca 2014

25.

Pierwszy dzień wakacji trochę nie wakacyjny... Pogoda okropna! Plucha i deszcz, normalnie jak jesienią!
Trzeba się wyluzować i nastroić, bo to w końcu ostatnie licealne wakacje.
Po jutrze wyjazd z przyjaciółkami do Szczawnicy, więc zapowiada się ciekawy początek :) Mam jedynie nadzieję, że na niebie będzie trochę więcej słońca niż dziś.
Mimo deszczu udało mi się wyrwać z domu. Ubrałam się w ciepły sweterek i ruszyłam, dodatkowo rozgrzana przez kawusię.

Dokonałam dziś pomiarów, żeby wiedzieć na czym stoję i jaki mam cel.
Waga: 55 kg                             
Talia: 66 cm
Pas: 79 cm
Biodra: 95 cm
Uda: 53 cm
Łydka: 35,5 cm

Chciała bym schudnąć chociaż po trzy cm w każdej partii, było by cudnie. Dam z siebie wszystko, żeby schudnąć jak najwięcej! Ale zdrowo, przy rozsądnym odżywianiu oraz sporej ilości ćwiczeń.

Dzisiejszy jadłospis:

Śniadanie:
Pieczywo wasa z twarożkiem z rzodkiewką i herbata slim plus z grejpfrutem.
Drugie śniadanie:
Koktajl bananowo- cynamonowy, nektarynka.
Przekąska: Kawa, ciastko zbożowe.

Obiadokolacja :
Makaron z cukinią, papryką, pieczarkami, kurczakiem, z dodatkiem serka bieluch i pastą aivar.
Herbata slim plus z ananasem.
Dzisiejszy trening to cardio z Tomkiem Choińskim. Jeszcze długa droga przede mną, idealnie pokazuje mi to ten trening. 

Nie poddajemy się! Idealne ciało jeszcze będzie nasze! 
Trzymajcie się!

wtorek, 10 czerwca 2014

21.

Ten tydzień jest na prawdę ciężki. Codziennie sprawdzian, który musi być bardzo dobrze napisany. Za tym idzie nauka i mniej czasu. Brakuje mi go na trening i niestety również trochę na bloga. Prawdopodobnie przez parę dni nie będę dodawać postów. Kiedy już ogarnę całą sytuację z ocenami na pewno będę miała więcej czasu i uzupełnię braki. Nie przestaje ćwiczyć, nie przestaję zdrowo się odżywiać. W miarę możliwości będę robić zdjęcia i kiedy już wrócę, zbiorę je wszystkie i dodam w pod sumującym poście.
 Moje wyzwanie, to tak na prawdę nie jest już wyzwanie Ewy Chodakowskiej. Przyznam, że nie trzymam się jej treningów, ani jadłospisów. Daje mi to jednak motywację i każdego dnia podejmuję próbę walki o nowe ciało. Odżywiam się jak należy i ćwiczę. A to, że nie są to ćwiczenia proponowane przez Ewę nic nie zmienia. Po dwóch tygodniach podam jednak efekty i będę starać się dalej.

Wczoraj dodanie postu uniemożliwił mi internet, a raczej jego brak.
Wrzucam dziś też zdjęcia z wczorajszego jadłospisu( niestety tylko śniadanie i obiad).

grzanki z serkiem bieluch i dżemem owoce leśne. Kawa z mlekiem.

Tortilla z serkiem bieluch jako sos i warzywami na patelnię.


Dzisiejszy jadłospis:

Śniadanie:
Jogurt naturalny z musli i z truskawkami i winogronem. Kawa z mlekiem.
Drugie śniadanie: Bułka pełnoziarnista z szynką drobiową, pomidorem i ogórkiem małosolnym.

Obiad:
Makaron z pesto z pietruszki i indykiem.
Kolacja: Koktajl truskawkowy na kefirze.

Dodatkowo: Trochę truskawek, morela, winogrona.

Coś ostatnio nie mam pomysłu na trening i wszystko wychodzi spontanicznie. Dziś też tak było. Ćwiczenia na każdą partię ciała: ręce, brzuch, nogi, pośladki. Do tego trochę cardio pomieszane z zumbą. Jutro postaram się już wybrać konkretny trening i na nim skupić. Zobaczymy.

Trzymajcie się więc! Do zobaczenia mam nadzieję nie długo :)