Chyba każdy z nas potrzebuje jakiegoś czynnika, który pchnie nas do działania. Czegoś co pozwoli spróbować nowych rzeczy, zmienić coś, albo stworzyć. Inspiracji może być wiele. Często motywacja łączy się właśnie z inspiracją. Więc czemu by się nie zainspirować i nie zmotywować przed nadchodzącym weekendem i tym bardziej przed zbliżającym się nowym tygodniem?
Inspiracja może przybierać wiele form, ale na mnie najbardziej oddziałują zdjęcia i różnego typu obrazki. Mogę wtedy sobie wyobrazić siebie na tym miejscu, odczuć to w pewien sposób i zdecydować czy czegoś takiego właśnie chcę. I tu właśnie leży motywacyjna rola takich zdjęć:)
Chciała bym podzielić się z wami kilkoma obrazkami, które wybrałam na inspirację najbliższego tygodnia:) Kto wie, może i wam przypadną do gustu!
Nie wiem jak Wy, ale ja dostrzegam w tych zdjęciach nadchodzące lato, co od razu poprawia mi humor! Już coraz bliżej, nie zapominajcie!
Trzymajcie się ciepło!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą body. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą body. Pokaż wszystkie posty
piątek, 6 marca 2015
środa, 18 lutego 2015
Post czy może dieta?
Dzisiaj Środa popielcowa, dzień rozpoczynający okres Wielkiego postu w kościele katolickim. Jedni wierzą, inni nie. Ja zaliczam się do grona tych pierwszych i wyznaczyłam sobie właśnie postanowienie wielkopostne. Oczywiście jak nie trudno się domyśleć postawiłam na odstawienie cukrów prostych, chyli wszelkich słodyczy, czekoladek, drożdżówek, dżemów i tak dalej. Ostatnio dosyć często po nie sięgałam i coraz trudniej mi było ich sobie odmówić więc myślę, że to idealny pomysł.
Zaczęłam się jednak zastanawiać ilu z nas tak na prawdę podejmuje te postanowienia w celu pokuty czy lepszego przeżycia tego okresu. W wielu przypadkach to przecież właśnie odmówienie sobie słodyczy, fast foodów, słonych przekąsek czy jakiś innych przyjemności. Ale czy nie jest tak, że pierwsza myśl to "O nie będę jadła czekolady, przynajmniej schudnę, to w końcu 40 dni!"? Sądzę, że wiele z nas tak myśli.
No i w sumie nie ma w tym nic złego. Trzeba szukać plusów, żeby łatwiej było nam wytrwać do końca naszego postanowienia. Idzie wiosna, czas kiedy szykujemy się na lato, zrzucamy zimowe okrycie wierzchnie i chcemy czuć się lepiej. Takie "dietetyczne" postanowienie Wielkopostne może być dla nas czymś na prawdę dobrym, a nie koniecznie łatwym. Warto oczyścić swój organizm i przy okazji zrzucić kilka centymetrów.
Pamiętajmy jednak, żeby nie brać na siebie zbyt wiele. Skoncentrujmy się na jednej rzeczy, a nie od razu zostawmy samą zieleninę. 40 dni to długi okres i łatwo o potknięcie. Kiedy nazbieramy kilka postanowień to jestem pewna że porażka na jednym froncie sprawi, że odpuścimy z całą resztą. A wtedy nie będzie ani tych ogromnych rezultatów, ani nawet malutkich.
Potraktujmy to jak wyzwanie! Trochę dłuższe niż zazwyczaj. 40 dni bez jakiejś codziennej przyjemności. Co wy na to?
Wy też łączycie postanowienia Wielkopostne ze zmianą nawyków żywieniowych?
Trzymajcie się ciepło!
Zaczęłam się jednak zastanawiać ilu z nas tak na prawdę podejmuje te postanowienia w celu pokuty czy lepszego przeżycia tego okresu. W wielu przypadkach to przecież właśnie odmówienie sobie słodyczy, fast foodów, słonych przekąsek czy jakiś innych przyjemności. Ale czy nie jest tak, że pierwsza myśl to "O nie będę jadła czekolady, przynajmniej schudnę, to w końcu 40 dni!"? Sądzę, że wiele z nas tak myśli.No i w sumie nie ma w tym nic złego. Trzeba szukać plusów, żeby łatwiej było nam wytrwać do końca naszego postanowienia. Idzie wiosna, czas kiedy szykujemy się na lato, zrzucamy zimowe okrycie wierzchnie i chcemy czuć się lepiej. Takie "dietetyczne" postanowienie Wielkopostne może być dla nas czymś na prawdę dobrym, a nie koniecznie łatwym. Warto oczyścić swój organizm i przy okazji zrzucić kilka centymetrów.
Pamiętajmy jednak, żeby nie brać na siebie zbyt wiele. Skoncentrujmy się na jednej rzeczy, a nie od razu zostawmy samą zieleninę. 40 dni to długi okres i łatwo o potknięcie. Kiedy nazbieramy kilka postanowień to jestem pewna że porażka na jednym froncie sprawi, że odpuścimy z całą resztą. A wtedy nie będzie ani tych ogromnych rezultatów, ani nawet malutkich.
Potraktujmy to jak wyzwanie! Trochę dłuższe niż zazwyczaj. 40 dni bez jakiejś codziennej przyjemności. Co wy na to?
Wy też łączycie postanowienia Wielkopostne ze zmianą nawyków żywieniowych?
Trzymajcie się ciepło!
wtorek, 17 lutego 2015
Kilka słów o pielęgnacji- czyli kosmetyki z Ziaji
Mogli byśmy ćwiczyć nie wiadomo ile, odżywiać się bez zarzutów, a mimo to nie obejdzie się bez odpowiedniej pielęgnacji naszego ciała. Utrwaliło się, że osoba zadbana to ta, która używa mnóstwo kosmetyków, często w nieziemsko wysokich cenach. I oczywiście trzeba się zgodzić, że żeby być zadbanym należy sięgnąć po kosmetyki, ale nie wydaje mi się, żeby musiały one być szczególnie drogie.
Prawie cała moja pielęgnacja opiera się teraz właśnie na tych produktach. Zaczęłam od tych zwykłych serii dostępnych w normalnych drogeriach, niestety nie były wystarczająco skutecznie na moje problemy. Na pewno nawilżały, ale niestety na chwilę. Zapewne u osób ze skórą normalną sprawdziły by się idealnie. U mnie niestety trzeba czegoś więcej. W aptekach oraz firmowych sklepach Ziaji możemy dostać również dermokosmetyki. I na tych produktach nigdy się nie zawiodłam! Dają na prawdę długotrwałą ulgę i doskonale łagodzą rany, które pojawiają się na moim ciele, zwłaszcza na twarzy. Oczywiście nie ma co spodziewać się cudów i efektów po jednorazowym użyciu. Myślę, że skóra potrzebuje co najmniej tygodnia, żeby poczuć ich działanie.
Co ważne kosmetyki Ziaji spełniają jeden z ważniejszych dla wielu kobiet warunków - zachęcają swoją niską ceną.


Gama kosmetyków tej firmy jest bardzo szeroka i myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Być może z wiekiem będę potrzebować innych produktów, jednak na ten moment i na obecny stan mojej skóry, kosmetyki Ziaji, a zwłaszcza dermokosmetyki sprawdzają się idealnie.
Codzienna pielęgnacja to podstawa dla zdrowego wyglądu skóry. I można by się tu kłócić, że przecież to wszystko to chemia, ale nie oszukujmy się, żyjemy w takich czasach, że to co jemy i to w jakim środowisku żyjemy nie wpływa zbawiennie na naszą skórę. Dlatego po niektóre kosmetyki po prostu musimy sięgnąć.
Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów na temat mojej pielęgnacji skóry. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Nie posiadam zbyt wielu środków, które chciała bym na ten cel przeznaczyć i staram się kupować dobre kosmetyki za rozsądną cenę.
Nie będę wspominać na temat żeli pod prysznic.. Wiadomo, że jest to podstawą naszej pielęgnacji. Nie przywiązuję się do żadnego produktu tego rodzaju, lubię zmieniać firmy, zapachy, zależnie od pory roku czy nastroju. Zimą używam raczej mlecznych zapachów, natomiast latem tych dodających energii owocowych. Przejdźmy do dalszej części.
Niestety mam dosyć problematyczną skórę. Przez większość roku, z wyłączeniem lata, moja skóra jest przesuszona, nawet bardzo. Powstają mi niewielkie ranki, które nie wyglądają zbyt estetycznie, szczególnie na twarzy po nałożeniu podkładu. W tym roku nasiliło się to jeszcze bardziej. Mimo stosowania dużej ilości kremów i balsamów ciągle miałam przesuszoną skórę, która strasznie swędziała. Kompletnie nie wiedziałam już co z tym robić. Zdawałam sobie sprawę, że za kosmetyki, które przepisze mi dermatolog będę musiała sporo zapłacić. Postanowiłam więc zaufać znanej polskiej marce - Ziaja.
Prawie cała moja pielęgnacja opiera się teraz właśnie na tych produktach. Zaczęłam od tych zwykłych serii dostępnych w normalnych drogeriach, niestety nie były wystarczająco skutecznie na moje problemy. Na pewno nawilżały, ale niestety na chwilę. Zapewne u osób ze skórą normalną sprawdziły by się idealnie. U mnie niestety trzeba czegoś więcej. W aptekach oraz firmowych sklepach Ziaji możemy dostać również dermokosmetyki. I na tych produktach nigdy się nie zawiodłam! Dają na prawdę długotrwałą ulgę i doskonale łagodzą rany, które pojawiają się na moim ciele, zwłaszcza na twarzy. Oczywiście nie ma co spodziewać się cudów i efektów po jednorazowym użyciu. Myślę, że skóra potrzebuje co najmniej tygodnia, żeby poczuć ich działanie.
Co ważne kosmetyki Ziaji spełniają jeden z ważniejszych dla wielu kobiet warunków - zachęcają swoją niską ceną.
Gama kosmetyków tej firmy jest bardzo szeroka i myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Być może z wiekiem będę potrzebować innych produktów, jednak na ten moment i na obecny stan mojej skóry, kosmetyki Ziaji, a zwłaszcza dermokosmetyki sprawdzają się idealnie.
A wy lubicie kosmetyki tej firmy?
Trzymajcie się ciepło!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
