poniedziałek, 4 maja 2015

Zainspiruj się #2

Za mną pierwszy dzień matur. Szczerze mówiąc nie wiem co myśleć. Do polskiego przykładałam się na prawdę porządnie. Chyba nie ma lektury, której bym sobie nie opracowała. Niestety tak to jest, że do zadania przyłączony jest fragment, do którego należy się odnieść. I choć fragment ten pochodził z Lalki, to bardzo ciężko było wpasować go do postawionego pytania. Nigdy nie czułam takiej niepewności pisząc pracę.. A pytania "zamknięte", też nie były jakieś bardzo łatwe. Trochę mnie to przestraszyło przyznam szczerze. Lekko się podłamałam, ale znowu zaczynam myśleć pozytywnie. Jutro matematyka! Musi być lepiej! Na polskim szczególnie mi nie zależy. Chciała bym go jedynie zdać (chociaż nie obrażę się za dobre wyniki), natomiast matematyka i chemia liczą mi się na studia. I to nimi powinnam się przejmować.

Jak na razie nie uczę się za wiele. Postanowiłam, że w dni kiedy będą egzaminy będę się relaksować, odprężać i zregenerować siły. Natomiast w dni wolne popracuję jeszcze nad chemią. Moja szyja ma się już lepiej, więc odpaliłam dziś trening z Ewą i dałam radę :) Uwielbiam to! Hahah, cudownie odpręża i wyzwala z negatywnych emocji! Stanowczo polecam. Nie tylko maturzystom ;)

Lato zbliża się wielkimi krokami, zostało nam tak naprawdę około 60 dni. Ale powiedzmy sobie szczerze, pogoda jest już na tyle ładna, że niedługo będziemy wskakiwać w krótkie spodenki. I nie wiadomo czy wyjdzie kto się obijał w zimie, czy kto marnował swój wcześniejszy wysiłek na wiosnę :D ale bądźcie spokojne, spodenki nosi się nawet we wrześniu, także jest jeszcze szansa, żebyście w tym roku założyły je z uśmiechem na twarzy, pokazując co udało wam się wypracować:)

Trzeba się zmotywować, ale i zainspirować :) Dlatego dzisiaj załączam zdjęcia, które mnie osobiście inspirują i przypominają o upragnionym wypoczynku! Aż normalnie się rozmarzyłam!













A Wy macie już jakieś plany na wakacje? Szykujecie jeszcze jakieś poprawki w sylwetce? Dajcie znać jakie cale stawiacie na nadchodzący czas:)

Trzymajcie się ciepło!

niedziela, 3 maja 2015

Wracam do żywych! :) Przepis na placuszki!

Tak jest, powoli wracam do blogowania. Dużo nerwów, dużo stresu, ogromnie dużo nauki! Ale... już prawie po wszystkim! Teraz pozostało tylko dać z siebie wszystko i napisać matury jak najlepiej:) Od dziś się relaksuje, odpoczywam. Ostatnie powtórki do chemii i tyle :) Nie mogę się doczekać, kiedy będzie już po wszystkim i będę mogła w końcu zająć się sobą i przyjaciółmi! Wrócić całkowicie do normalności. Dwa tygodnie i będzie pięknie!

Przyznam szczerze, że nie mam nic szczególnego przygotowanego na dzisiaj. Jednak jakiś czas temu, pod postem ze śniadaniami, zostałam poproszona o dodanie przepisu na placuszki razowe z płatkami ryżowymi, cynamonem i żurawiną. Na dobry początek zacznę więc od tego:) Nie przygotowywałam ich od tego czasu, dlatego też stare zdjęcia. Nie o to jednak chodzi:)

Placuszki razowe z płatkami ryżowymi, cynamonem i żurawiną:

 Składniki:
  • jajko
  • 2 łyżki mleka
  • 2 łyżki mąki razowej
  • 3 łyżki płatków ryżowych
  • płaska łyżeczka cynamonu
  • łyżeczka miodu lub stewia
  • garść żurawiny
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
Ciasto na placuszki przygotowujemy wieczorem, żeby płatki ryżowe zdążyły napęcznieć. W miseczce roztrzepujemy jajko, dodajemy mleko. Później dodajemy wszystkie składniki, mieszamy i przykrytą masę wstawiamy do lodówki. Rano wszystko należy jeszcze raz wymieszać, może nie wyglądać za smacznie. Smażymy na niewielkiej ilości tłuszczu. Gotowe placuszki wyśmienicie smakują z twarożkiem i dżemem. Smacznego!


Jak tam wsze postępy? Lato coraz bliżej, myślę, że każdy ma coraz więcej motywacji do działania. Przyznam szczerze, że mnie ten stres również zmobilizował. Ćwiczenia były cudownym oderwaniem od rzeczywistości. Dodatkowo po całym dniu spędzonym przy biurku, porcja aktywności była wskazana. Teraz niestety mam trochę problemy z szyją. Próbuję zdziałać coś plastrami rozgrzewającymi ale jak na razie nie ma zbyt wielkich efektów. Mam nadzieję, że szybko przejdzie, bo ćwiczenia pozwolą mi przetrwać te nadchodzące dwa tygodnie. 

Jeśli chodzi o mnie jestem obecnie na etapie 51.2 kg! Do końca miesiąca chciała bym, żeby ta jedynka zniknęła, Zobaczymy co uda mi się zdziałać, ale jestem dobrej myśli:)

Bardzo się cieszę, że w końcu wróciłam! :)

Trzymajcie się ciepło!!!

niedziela, 19 kwietnia 2015

Zawieszenie

Witajcie!

Zdaję sobie sprawę, że trochę zaniedbałam bloga. Ale jak to się mówi, są rzeczy ważne i ważniejsze, i tak teraz jest z maturą. Niestety muszę zawiesić moją działalność na najbliższy czas. Nie da się niestety ogarnąć wszystkiego. Postaram się wrócić jak najszybciej, bo szczerze przyznam, że zaczęłam wkręcać się w blogowanie i na pewno będzie mi tego brakowało. Liczę na to, ze w trakcie tej przerwy przyjdą mi do głowy ciekawe pomysły i będę miała z czym do was wracać :)

Trzymajcie mocno kciuki! Przyda się na pewno:)

A Wy nie przestawajcie działać! Jest już bliżej niż dalej lata, nie ma co sobie żałować treningów:)
Liczę na to, że kiedy wrócę w komentarzach przeczytam o waszym progresie! Powodzenia!

Trzymajcie się ciepło!

sobota, 4 kwietnia 2015

Tydzień śniadań #3

Nadszedł czas na kolejny tydzień śniadań! Tym razem tydzień ma 6 dni.. Stwierdziłam, że nie ma sensu pokazywać jutrzejszych przysmaków. Przecież każdy wie co ląduje na stole wielkanocnym:)
Po za tym święta to akurat okres, który z dietą nie ma nic wspólnego.

Na miniony tydzień miałam w planach przygotować podsumowanie miesiąca, bo przecież marzec minął nie wiadomo kiedy. Zaczęłam pisać post, ale po czasie stwierdziłam, że nie ma to sensu. W sumie nic ciekawego się w tym czasie nie działo. Jedyne czym chciałam się podzielić to fakt, że zły okres dla mnie już chyba dobiegł końca. Tak po za tym moje życie kręci się w okół matury. Mnóstwo nauki i przygotowań. I to wszystko co mogę powiedzieć na temat tego miesiąca ;)

Przejdźmy do śniadań!

1. Poniedziałek:

 Placuszki razowe z płatkami ryżowymi, cynamonem i żurawiną, podane z twarożkiem i dżemem. Kawa z mlekiem.




2. Wtorek:

 Jajka na miękko, wasa z szynka i warzywami. Herbata zielona.




3. Środa:

 Wafle ryżowe z twarożkiem i prażonymi na wodzie jabłkami z cynamonem i miodem. Kawa z mlekiem.




4. Czwartek:

 Kakaowe placuszki razowe z otrębami pszennymi, bananem i cynamonem, podane z masłem orzechowym. Mleko.




5. Piątek:

 Śledź po kaszubsku, półtorej kromki chleba ziarnistego. Herbata zielona.


 6. Sobota:

 Bułka grahamka z serem żółtym, pomidorkiem, zieloną cebulką i z twarożkiem i dżemem. Zielona herbata. 






Już jutro Wielkanoc:) Chciałam Wam życzyć więc wesołych świąt, czasu spędzonego w rodzinnym gronie, dużo zdrówka i uśmiechu na twarzy! Żeby wasze postanowienia wielkopostne pozytywnie odbiły się na waszym życiu:) Podejdźcie do diety w tym czasie z przymrużeniem oka, ale niech to nie powoduje trwałego powrotu do dawnych nawyków żywieniowych! Wesołych świąt jeszcze raz wszystkim :)


niedziela, 29 marca 2015

Kilka słów na temat nowych rolek!

Jakiś czas temu wspominałam, że jestem na kupnie rolek. Długo zastanawiałam się nad wyborem, przeglądałam internet w poszukiwaniu opinii i ciekawych ofert. W końcu dorwałam odpowiednie w miarę rozsądnej jak na rolki cenie i porządnie wykonane.

Jazda na rolkach to dla mnie jedna z ulubionych form aktywności fizycznej. Kiedy przychodzi wiosna i jest wystarczająco ciepło z przyjemnością wychodzę na zewnątrz i śmigam okrążenia po osiedlu. Wiatr we włosach, promienie słoneczne padające na twarz i zadyszka to coś co uwielbiam w rolkach. Łączymy przyjemne z pożytecznym! Bo pamiętajmy, że rolki świetnie działają na nasze uda, pośladki ale również na brzuch! Tak jest, przy większej szybkości i dłuższym dystansie możemy poczuć boczki jak i dolne partie brzucha.

Na początku zamówiłam przez internet rolki firmy Spokey, model Keira. Niestety rolki okazały się bardzo słabej jakości, w dużej mierze plastikowe. Rozmiar był również nie taki jak trzeba, trochę uciskało, trochę uwierało. Na dodatek kiedy jeździłam po domu rolki strasznie skrzypiały, Po pięciu minutach wiedziałam, że rolki są do oddania. Nie chce mi się wierzyć, że  wcześniej kosztowały aż 380 złoty!!! O wiele za dużo.

Później stwierdziłam, że nie będę zamawiać już więcej rolek przez internet. Jeśli o tego rodzaju zakupy chodzi, warto przejść się po sklepach , poprzeglądać i po przymierzać dostępne modele.
Przedział cenowy rolek jest bardzo duży, natomiast wybór niewielki. Możemy kupić rolki już za około 200 zł, a najwięcej zapłacimy około 1000 złoty.
Z rolkami jest tak, że te najtańsze nie będą złe, dopóki nie przejedzie się na jakiś z wyższej półki. Ja do tej pory miałam tylko jedną parę rolek, które kupiłam w czwartej klasie podstawówki i służyły mi aż do zeszłego roku! Była to jednak dobra firma, bo K2. I dlatego też, ciężko mi było wybrać odpowiedni sprzęt dla siebie, bo jest to firma produkująca najlepsze rolki do jazdy fitnessowej i ciężka do przebicia. Niestety ich asortyment jest dosyć drogi..
Potwierdza to jednak, że warto zainwestować w coś co będzie nam służyć na lata!

FILA PRIMO COMP WOMEN 2011

To właśnie ten model wybrałam. Odwiedziłam trzy, chyba największe sklepy sportowe. Intersport, Decathlon i GoSport. Wszędzie praktycznie można było znaleźć podobne modele, ale w różnych wariantach kolorystycznym i rozmiarach. Pod uwagę, oprócz Fili, brałam również rolki firmy Rollerblade. Zajmują się oni głównie właśnie tą dyscypliną sportu.

Cenowo rolki były z jednej półki. Za jedne jak i za drugie trzeba zapłacić około 380 złoty.
Problem miałam niestety z rozmiarem. 38 było na mnie za małe, natomiast 39 za duże. Żadna z opcji nie wchodziła w grę. Jak już pisałam rolki to przede wszystkim wygoda! A co więcej, źle dobrany rozmiar może być dla nas niebezpieczny.
I tak na prawdę to właśnie rozmiar zadecydował o moim wyborze, Rolki Fila to były jedyne rolki, które znalazłam w rozmiarze 38.5. Wydawały mi się być porządnie wykonane i wygodne. Co prawda ciężko to ocenić przymierzając jedynie rolki w sklepie, ale pierwsze wrażenie też jest bardzo istotne.

Teraz kilka danych technicznych, które możemy znaleźć w sklepach internetowych:


  • But wewnętrzny wykonany z wykorzystaniem technologii FILA Air Flow - zapewnia doskonałą wentylację buta, tym samym pozwalając nodze oddychać i poprawiając komfort jazdy,


  • Skorupa jest utwardzana – chroni nogę oraz zapewnia pełną kontrolę nad rolką. Jej profilowanie wspomaga elastyczność konstrukcji zapobiegając szybkiemu zmęczeniu nogi,

  • Profilowana płoza kompozytowa Megalite - trwała i stabilna markowa płoza Fila. Zapewnia dobre osadzenie kółek i odpowiednią precyzję jazdy,

  • Kółka o średnicy 80 mm i twardości 82 A.

  • Klamra umieszczona tuż powyżej kostki, sznurowanie i pas Velcro zapewniają odpowiednie mocowanie, dużą stabilność dobre osadzenie nogi w bucie,



 Rolki przetestowałam już osobiście. Na początku lekko mnie uwierały, miałam wrażenie, że nie trzymają stopy dostatecznie, a ja jakoś krzywo jadę. Po jakimś czasie jednak wrażenie przemijało. Stopa zaczęła dopasowywać się do buta, a po lekkim dociśnięciu zapięć wszystko było w porządku. Oczywiście nie ma co porównywać ich do moich starych, wysłużonych rolek K2, bo jak mówiłam nic ich nie pobije. 

Nie byłam w stanie zbytnio przetestować prędkości, gdyż jeżdżę po normalnej drodze z samochodami i staram się zachować ostrożność. Wydaje mi się jednak, że nie było by z tym większego problemu, Jeździ się z łatwością i przyjemnością. Oczywiście, bardzo ważny element, hamulec jest sprawny i jesteśmy w stanie wyhamować, z czym jest problem np. w rolkach Oxelo.

Dodatkowym atutem rolek jest przepiękny wygląd. Bardzo kobiece, delikatne, co dla niektórych może być istotne przy wyborze.

Nie mogę się doczekać, kiedy będzie piękna pogoda i trochę więcej wolnego czasu, kiedy będę mogła śmigać i testować je dalej. A wy lubicie rolki? Fajna alternatywa dla osób, które nie cierpią biegania;)

Od jutra zabieram się do pracy nad kolejnym tygodniem śniadań! Jak na razie seria będzie pojawiać się prawdopodobnie co 2 tygodnie :) 

Trzymajcie się ciepło!

czwartek, 26 marca 2015

Jak przetrwać przygotowania do matury - czyli jak nie zrujnować swojej figury.

Zapewne ten post nie będzie interesujący dla wszystkich. Podejrzewam, że część z Was ma już maturę za sobą. Nie mniej jednak na pewno znajdą się osoby, które to czeka, jak nie w tym roku to za parę lat. Zachęcam do przeczytania, bo kilka rad, a raczej zasad, które wypiszę poniżej mogą sprawdzić się w wielu sytuacjach. W końcu, życie to w kółko jakieś egzaminy i stres.

Zdaję sobie sprawę jak w takich sytuacjach ciężko utrzymać formę. Brak czasu, większe zapotrzebowanie energetyczne, chęć podjadania w trakcie nauki. Bardzo łatwo możemy zaprzepaścić całą wcześniejszą pracę. Dokładniej mówiąc mam teraz taki sam problem. I głównie dlatego ten post powstaje. Chciała bym dać wskazówki wam i określić swoje zasady, które pomogą mi walczyć ze samą sobą. Mam nadzieję, że wśród tych kilku rad znajdziesz coś dla siebie, co pomoże Ci w utrzymaniu efektów wcześniejszej ciężkiej pracy.

 Jak nie zrujnować swojej figury:

1. Ucz się!
Tak, tak! To nie błąd.. Być może ma to większy wpływ na ratowanie naszego stanu psychicznego, ale to po części wiążę się z utrzymaniem zdrowej diety, a co za tym idzie zgrabnej sylwetki. Matura dla większości osób jest mocno stresującym doświadczeniem. Moim zdaniem odpowiednie przygotowanie może chociaż po części zminimalizować lęk przed porażką. Oczywiście na ostatnią chwilę będzie to miało odwrotny efekt, ale ucząc się na bieżąco możemy później się uspokajać, że przecież jesteśmy przygotowani i nie może być aż tak źle. To tak jak z jakimś przemówieniem. Z reguły boimy się pomyłki, odebrania mowy. Kiedy jednak dobrze się przygotujemy stres automatycznie się zmniejsza, a my możemy odrobinę pewniej podejść do zadania. Także nie marnujmy czasu! Dla zdających w tym roku -  kasztany jeszcze nie zakwitły! Jest jeszcze szansa :)


 2. Zrzucanie kilogramów schodzi na drugi plan! To nie na to czas... 

Myślę, że każda rozsądna osoba zdaje sobie z tego sprawę. Ten końcowy okres to naprawdę nie jest najlepszy moment na walkę z kilogramami. Wyjdzie nam albo jedno albo drugie. Tak jest niestety, że jeśli chcemy porządnie stawić czoła zbędnemu tłuszczykowi, trzeba poświęcić na to dosyć sporo czasu. Teraz nie można sobie na to jednak pozwolić. Dlatego sugeruję, żeby skupić się raczej na utrzymaniu swoich dotychczasowych osiągnięć, a resztę zostawić sobie na czas po maturze.

3. Zapisuj co jesz!
To nie jest czasochłonne zajęcie, natomiast może znacząco ułatwić kontrolowanie apetytu. Do tej pory próbowałam jedynie zapisywać dzień wcześniej, co zjem na następny. To jednak nie bardzo mi wychodziło. Tym razem postanowiłam zapisywać WSZYSTKO, każdy kęs do zeszytu. I powiem wam, że to ma szanse powodzenia. Jest mi głupio przed samą sobą przyznać się, że nie jadłam regularnie, że podjadałam, że zjadłam o dużo za dużo. Sprawia to, że wszystko mamy przejrzyście, zdajemy sobie często sprawę ile jedzenia niepotrzebnie w siebie wpychamy. Po jakimś czasie łatwo dostrzeżemy swoje błędy i będziemy mogli wprowadzać korekty. Wypróbujcie!

 4. Przede wszystkim wartościowo!
Dla osób, które z reguły uważają na to co ląduje na ich talerzu jest to raczej naturalne. Ale warto wspomnieć, że wartościowe posiłki są bardzo ważne. Jest to okres, w którym mocno wytężamy umysł i spożywając produkty wspomagające pamięć i koncentracje, możemy sobie bardzo pomóc. Często w takich sytuacjach wrzucamy w siebie śmieciowe jedzenie, bo tak w końcu łatwiej, czego efektem może być problem z przyswajaniem wiedzy. Pamiętajmy, że mózg dobrze pracował potrzebuje dobrego paliwa. Inaczej daleko nie zajedziemy. Wprowadźmy produkty bogate w zdrowe tłuszcze, takie jak ryby, awokado, dobre oleje i oliwy czy orzechy. Przydadzą się również pełne ziarna i witaminy. 


 5. 10 minut dziennie to Twoje minimum!
Owszem zgodzę się, że nie ma teraz za wiele czasu wolnego. Nikt mi jednak nie wmówi, że nie jesteśmy w stanie wygospodarować 10 minut dziennie. Przynajmniej tyle poświęć na trening. Na youtubie aż roi się od filmików z tak krótkimi treningami. Boczki Tiffany, Mel B czy jakiś interwał, zrób chociaż tyle. Oczywiście cudów tym nie zdziałamy, nie ma co się oszukiwać. Nie mniej jednak pozostanie nam nawyk treningowy, nie odzwyczaimy się do wakacji, a nasze ciało i tak nam za to podziękuje. Jak dla mnie sama świadomość, że coś zrobiłam ma ogromne znaczenie. Także do roboty!

6. Weekend intensywniej!
W ciągu tygodnia 10 minut, a w trakcie weekendu wygospodarowanie godziny nie powinno stanowić dla Ciebie problemu, Jeśli zależy nam na tym, żeby utrzymać uzyskane już efekty i nie zaprzepaścić swojej kondycji na pewno damy radę. To niby tylko dwa dni, ale mogą wiele zdziałać. Nie zapominajmy o tym!

7. Pij dużo wody!

To raczej nic nowego i odkrywczego. W codziennym życiu powinniśmy wypijać około 2 litrów wody dziennie. Jeśli jeszcze tego nie robisz to dobry czas żeby zacząć. Być może jeszcze nie zauważyliście, ale kiedy jesteśmy odwonieni ciężej o mocną koncentrację. Umysł nie pracuje już tak jak powinien, a my z trudem przyswajamy informację. Wtedy bardzo często sięgamy po kawę. Nie zapominajmy jednak, że kawa okropnie wypłukuje magnez i o ile jedna dziennie nam nie zaszkodzi, to większa ilość może mieć na nas negatywny wpływ. I wiem o czym mówię, bo przez długi czas miałam spory niedobór magnezu, właśnie ze względu na zbyt dużą ilość kawy w diecie. Tym czasem woda mineralna może nas postawić na nogi podobnie jak kawa! Właśnie tak! Dotleniamy organizm i lepiej się koncentrujemy. Także woda obowiązkowo!

 8. Lepsze zamienniki!

Doskonale wiem jak w takim czasie rośnie apetyt na podjadanie. niestety też tego właśnie doświadczam. No cóż, nie powiem wam, żebyście całkiem zapomnieli o przegryzaniu. Pamiętajmy jednak, żeby wybierać te zdrowsze i lepsze zamienniki, które dodatkowo mogą nam pomóc. Suszone lub świeże owoce, warzywa, orzechy, gorzka czekolada, to wszystko zawiera cenne składniki i stanowi smaczną przekąskę. Chociaż jak moja babcia mówi, podobno tak zajada się wiedzę! Nie będzie za dobrze jeśli to prawda. Może lepiej nie ryzykować? :)

9. Poproś o pomoc!
Jeśli podchodzisz do matury to za pewne nadal mieszkasz z rodzicami. Pewnie jest trochę takich osób, które jeśli chciały zdrowiej się odżywiać, schudnąć musiały same przygotowywać sobie posiłki, głównie chodzi o obiady. Ja też tam mam. To jest niestety czasochłonne i po raz kolejny na ten moment tym czasem nie dysponujemy, Możesz zrobić tak jak ja i poprosić mamę, żeby przygotowywała zdrowsze posiłki, używała mniej tłuszczu, jogurtu zamiast śmietany, brązowego makaronu i ryżu zamiast tych bezwartościowych białych produktów, a także o porcje warzyw. Myślę, że jeśli dobrze wytłumaczycie mamie i ładnie ją poprosicie to powinna z chęcią przyjść wam z pomocą! Przy okazji cała rodzina na tym zyska :)


To już koniec zasad. Nie są zbytnio wymagające, ale jakże trudne do wprowadzenia w tym okresie w życie. Sama ostatnio mocno walczę ze swoimi pogarszającymi się nawykami. Mam zamiar codziennie zaglądać do tego posta i przypominać sobie jak nie wiele mam do zrobienia, a jakie to może mieć pozytywne skutki. Nie wyobrażam sobie wrócić do dawnego ciała, a jak na razie jestem na na najlepszej drodze do tego. Trzymam kciuki za Was ale i za siebie! Nie można się poddawać!




Trzymajcie się ciepło!

niedziela, 22 marca 2015

Tydzień śniadań #2

Dzisiejszy dzień dosyć ponury, deszczowy i nieprzyjemny. Normalnie nie była bym z tego zadowolona, ale dziś jest inaczej. Jak wiadomo, kiedy za oknem świeci słońce aż chce się wyjść na pole, przejść na spacer czy np. pojeździć na rowerze, a nie uczyć.. Tak! dzięki właśnie takiej pogodzie będę mogła się skupić i pracować efektywniej.

W ten pochmurny dzień przychodzę do was z tygodniem śniadań. Doszłam do wniosku, że to fajny pomysł prowadzić taką serię. Wpisuje się ona, przynajmniej częściowo, w założenie bloga, może inspirować osoby, którym śniadanie kojarzy się tylko z nudnymi kanapkami z serem i szyną czy płatkami śniadaniowymi, a także zorganizowanie czasu na napisanie takiego posta jest dla mnie wykonalne :) Co o tym sądzicie?

Przejdźmy już do śniadań!

 Poniedziałek:
  Owsianka z truskawkami, kakao i cynamonem, płatkami migdałowymi. Kawa.





Wtorek:
 Jajecznica z szynką, zieloną cebulką, pomidorki koktajlowe, tost pełnoziarnisty. Kawa.





 Środa:
 Omlet z płatkami owsianymi polany jogurtem greckim z miodem i cynamonem, banan. Kawa.




Czwartek:
 Bułka dyniowa z twarożkiem mocarz i dżemem porzeczkowym nisko słodzonym, kawałek rogalika z masłem orzechowym. Kawa.






 Piątek:
 Bułka dyniowa z serem żółtym i pomidorem oraz z almette śmietankowym z ogórkiem, jajko na miękko. Herbata zielona.




Sobota:
 Tosty pełnoziarniste z masłem orzechowym bananem i dżemem nisko słodzonym. Kawa.






Niedziela:
 Grzanki z bułki grahamki z twarożkiem z rzodkiewką i zieloną cebulką. Świeżo wyciskany sok pomarańczowo grejpfrutowy. Kawa.







Przeglądając te zdjęcia dochodzę do wniosku, ze w tym tygodniu największą ochotę miałam na pieczywo. To nie zbyt dobrze.. Już wiem nad czym muszę popracować! Ale chyba zawsze przychodzi taki czas, że coś nam się przejada. Wydaje mi się, ze miałam już dość owsianek, jaglanek i tym podobnych. Mały odpoczynek nie zaszkodzi:)

Miłej niedzieli!
Trzymajcie się ciepło!