wtorek, 16 czerwca 2015

Pomysł na lunch/mini wyzwanie

Przekonałam się na własnej skórze, że dla osoby pracującej dbanie o codzienny jadłospis nie jest takie łatwe. Większość z nas uzależniona jest bowiem od długości przerwy i miejsca na nią przeznaczonego. Do tego trzeba dostosować rodzaj spożywanych posiłków. Czas pracy bywa też różny, nie zawsze regularny i nie zawsze standardowo od 8 do 16. Wiele czynników utrudnia prowadzenie diety w tym czasie. Wymaga to wiele samodyscypliny i samozaparcia, ale mam zamiar temu sprostać. Dlatego też w dzisiejszym poście trzy propozycje na lunch, który możemy zabrać ze sobą do pracy. Niewiele, ale zawsze mała inspiracja.

 1. Zawsze idealnym rozwiązaniem na smaczne, szybkie danie jest kurczak i ryż. Co prawda, kojarzy mi się to głównie z masą.. no ale również ze zdrowym posiłkiem. Wcześniej ugotowałam sobie ryż w wodzie lekko osolonej z dodatkiem curry. W między czasie przesmażyłam na patelni grillowej kurczaka przyprawionego lekko mieszanką do gyrosa. Żeby to wszystko nie było takie suche, do osobnego pojemniczka przygotowałam najprostszą sałatkę, w skład której wchodziła raptem sałata, pomidorki koktajlowe, ogórek gruntowy i sok z cytryny. Obiado-lunch idealny!




2. Wiadomo, kanapki to najbardziej standardowy jak i najprostszy sposób na posiłek w trakcie przerwy. Nie jest on taki najgorszy, chociaż istnieje wiele innych opcji. Ja jednak, tak jak pewnie większość z was, często przygotowuję właśnie kanapki. Tą niezdrową wersje zawsze można w łatwy sposób ulepszyć, Przede wszystkim należy białe pieczywo zamienić na to pełnoziarniste, Po drugie zwracajmy uwagę na to co wkładamy do bułki. Nie smarujmy jej grubą warstwą masła, wybierzmy chude wędliny, ograniczmy sosy do tych zrobionych na jogurcie, ale co najważniejsze wsadźmy do nich wszystkie warzywa jakie tylko mamy możliwość. I proszę, ulepszona, zdrowsza wersja standardowych kanapek. Warto również zabrać ze sobą porcję owoców.


3. Chrupkie pieczywo też może nam zastąpić te tradycyjne kanapki. W tym przypadku jeśli chcemy zabrać je do pracy polecam warzywa zabrać w osobnym pojemniczku. Niestety wasa bardzo szybko mięknie, pochłania wilgoć. Dlatego najlepiej po prostu przełożyć ją wędliną czy serem, a dodatki zabrać na przegryzkę. Oczywiście takich kanapeczek będziemy musiały przygotować minimum dwie. Owoc na dodatek zawsze dobrym pomysłem.




A teraz rzucam wyzwanie! W szczególności dla samej siebie, ale również dla was!
Nie będzie ono długie. Potrwa raptem 10 dni... Przynajmniej na początek :) W ciągu tych dziesięciu dni robimy sobie odwyk od słodyczy! Niestety to szybko uzależnia, dlatego mi na pewno się przyda. Dodatkowo codziennie znajdujemy czas na trening - secret Ewy Chodakowskiej. Tylko, albo aż 10 dni. To okres, po którym według zapewnień Ewy powinniśmy zauważyć pierwsze efekty. Chyba czas najwyższy to sprawdzić, Dlatego jutro ważymy i mierzymy się. Zaraz później zaczynamy treningi!
Nie martwcie się, z tego co mi wiadomo, trening ten można już znaleźć na youtubie. Mam nadzieję, że dołączycie się do mnie, a po 10 dniach podzielicie się swoimi efektami! Trzymam za nas mocno kciuki!

Jutro wpadnę do Was podać moje wymiary, podzielić się pierwszym dniem, a także dodać trochę motywujących i inspirujących zdjęć :)

Trzymajcie się ciepło!

wtorek, 9 czerwca 2015

Tydzień śniadań #4

Wiem, wiem, długo mnie nie było. Czas niestety tak szybko leci, a postanowienia ciężko się wypełnia. Coś mi się wydaje, że wyszłam już nawet trochę z wprawy w pisaniu, więc mam nadzieję, że post będzie dosyć składny.

Aż głupio mi się przyznawać, ale zaniedbałam ostatnio trochę swoją dietę. Nie przykładam takiej wagi do posiłków i chyba sama potrzebuję teraz motywacji aby coś z tym zrobić. Mam nadzieję, że mi się uda, bo pogorszyć swoją figurę przed samymi wakacjami to chyba coś czego nikt z nas by nie chciał. Rozpoczęłam pracę i może to też kwestia tego, że muszę przestawić się na inny tryb. Problem w tym, że pracuję na popołudnia i kiedy wracam do domu koło 21 jestem strasznie głodna i zjadam porządną kolacje, czego normalnie bym nie robiła o tej godzinie. Muszę nad tym popracować.

Ten post, będzie miał trochę inną formą niż poprzednie z tej serii. Jako, że ostatnio nie robiłam zdjęć swoich posiłków, podam tylko siedem propozycji na śniadania, które przygotowałam już jakiś czas temu. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie!

 1.  Płatki owsiane są chyba najpopularniejsze, jeśli chodzi o pożywne, zdrowe śniadanie. Pamiętajmy jednak, że na półkach sklepowych możemy znaleźć inne ciekawe zamienniki, również bardzo zdrowe. Do jednych z tych propozycji należą płatki orkiszowe. Możemy je także przyrządzić na mleku lub wodzie, tak jak owsiankę. Płatki mają trochę inną konsystencje, ale są bardzo smaczne.
Ja moje podałam tradycyjnie z bananem, cynamonem i masłem orzechowym.



 2.  Omlet to kolejna opcja na śniadanie, którą można przyrządzić na wiele sposobów i z wieloma różnymi dodatkami. Za równo te mniej dietetyczne jak i bardzie. Zwykłe klasyczne, lub bardziej "wypaśne". Ja z reguły jem omlety na słodko. Czasami jednak robię wyjątek tak jak tym razem. Przygotowałam pełnoziarnistego omleta z plasterkami szynki i pomidorkiem. Nic trudnego, ale bardzo smaczne i bardzo pożywne!



 3. I nie obejdzie się bez tradycyjnej, jak i mojej ulubionej propozycji, czyli kanapki z białym serem i dżemem. Tym razem jednak chciała bym skupić się na dżemach które dorwałam jakiś czas temu. Są one wykonywane faktycznie w 100% z owoców. Co ważne zawierają tylko naturalny cukier, są również dosładzane za pomocą soku jabłkowego! Są stworzone z myślą o dzieciach, jednak moim zdaniem o wszystkich którzy dbają o siebie i o to co jedzą. Nie są one może najtańsze, w porównaniu z innymi dżemami, ale chyba sami wiecie, że czasami lepiej dopłacić.



4. I po raz kolejny owsianka! Nigdy się nie znudzi. Tym razem z odrobiną kakao, siemieniem lnianym i jeżynami. Co prawda chyba nie jest jeszcze sezon na jeżyny, ale można dostać je w wersji mrożonej, w miksach z owoców leśnych. Namawiam jednak, żeby w tej chwili korzystać z naturalnych dóbr jakie mamy :)


 5. Wiosna i lato to czas na przepyszny twarożek z rzodkiewka i zieloną cebulką. Myślę, że bardziej wiosennego śniadania nie ma. Najlepiej smakuje ze świeżą bułeczką, ale sprawdzi się też świetnie na przykład do wasy.



 6. Kolejne jakże proste i smaczne śniadanie. Pieczywo to niestety moja słabość. Pozwoliłam sobie na pyszną czosnkową bułeczkę, która idealne smakuje na słono z serkiem śmietankowym typu almette i wędliną! Druga buleczka, grahamka, serkiem mocarz i dżemem 100%.


 7. Tym razem na szczęście kanapki równoważą się z płatkami. Jako ostatnia propozycja ponownie owsianka. Tym razem bez dodatku kakao, a zamiast jeżyn dodałam mrożone malinki. Wyszła spora porcja, można sobie nią na prawdę pojeść!



Moja aktywność też nie jest ostatnio zbyt wielka. Niestety początki pracy bywają trudne. Staram się jakoś powoli powrócić do formy, wybieram na początki delikatne formy ruchu, krótsze ćwiczenia. Dziś jednak zamierzam wykonać trening z Ewką! Do pracy! Tym razem ja proszę was bardzo o szczyptę motywacji. Z góry mocno za nią dziękuję!

Trzymajcie się ciepło!

wtorek, 12 maja 2015

Co Kasia dzisiaj jadła #1

Żeby nie było nudno to jadłospisy będą jedną z serii, rodzaju postów, które będą pojawiać się na blogu. Tak jak już istnieje seria ze śniadaniami(nad którą ponawiam pracę już od poniedziałku), tak teraz nadszedł czas na serię z jadłospisami. Nic nowego, jednak pod nową postacią. Myślę, że dzięki temu łatwiej będzie śledzić nowe posty o tym temacie. Nie wiem jeszcze z jaką częstotliwością będę je zamieszczać. Nie chciała bym wyznaczać konkretnego dnia, bo wiem, że wtedy jest mi trudniej się z tego wywiązać. Nie jest powiedziane, że posty tego rodzaju będą zamieszczane tylko raz w tygodniu. Zobaczymy jak mi to pójdzie, ale myślę, że warto spróbować.
Mam pomysł na jeszcze jedną serię, ale jak na razie pozostawię sobie czas na dokładniejsze obmyślenia. Nie wszystko na raz:)

Jestem już po pierwszym egzaminie ustnym. Udało się i to na prawdę dobrze! Sama się tego nie spodziewałam. Do końca tygodnia będzie już po wszystkim. Jutro ustny angielski, piątek chemia. To ostatnie, to będzie pogrom. Trzymajcie mocno kciuki bo naprawdę się przyda!

A więc co dziś jadła Kasia?

1. Śniadanie:

 Pierwszy i najważniejszy posiłek dnia. Ja po raz kolejny skusiłam się na kanapeczki. Nadeszły wakacje, a więc zwlekam się z łóżka, kiedy mama wróci z porannych zakupów, z pysznymi, świeżutkimi bułeczkami. Jak jestem osobą niezdecydowaną, to nie mam problemu z wyborem płatki czy kanapki. Zazwyczaj te standardowe połączenia smakują najlepiej. Dlatego dzisiaj pół bułki z dżemem i białym serem oraz druga połówka z serkiem żółtym, szynką, pomidorkiem i zieloną cebulką. Kawa z mlekiem i od razu dzień staje się piękniejszy. 





 2. Drugie śniadanie:

 Idealna propozycja na upalne dni. Dziś niestety było trochę za chłodno i ciężko było mi zjeść to w całości, jednak wrócę do tego z pewnością. Mrożone maliny zmiksowałam z małym bananem i niedużą ilością mleka. W ten sposób otrzymujemy coś w rodzaju musu/lodów. Polecam!





3. Obiad:

 Obiad przygotowałam dzisiaj sama w całości. Efekt całkiem smaczny. Roladka z kurczaka ze szpinakowym farszem, podana z ryżem jaśminowym, pomidorkami koktajlowymi z czerwona cebulką i sosem jogurtowo-czosnkowym. Spodziewałam się, że będzie lepsze, ale nie było źle. Zastanawiam się tylko czy to nie jest kwestia szpinaku. Nie wiecie może, czy ten malutki szpinak, sprzedawany w paczkach, nadaje się do takich dań? Po raz kolejny wydaje mi się, że to on właśnie psuje smak. Być może nadaje się tylko do sałatek? Dajcie znać jeśli wiecie ;)



 4. Dodatkowo:

 Oprócz wyżej przedstawionych posiłków zjadłam jeszcze ananaska i kanapkę z twarożkiem paprykowym i wędliną, czego nie udało mi się sfotografować. Nic niezwykłego, ale pyszne!


Jeśli chodzi o dzisiejszy trening, to oczywiście moje ulubione i trudne w zastąpieniu Perfect Body. Do tego boczki Tiffany. Któregoś dnia rzucę sobie wyzwanie, Killer i Perfect Body jednego dnia. A czemu by nie :) Mam nadzieję, że zrobicie to razem ze mną ;)

Trzymajcie się ciepło!

piątek, 8 maja 2015

Jadłospis!

Nadszedł czas na wpis typu, który powinien tutaj dominować. Nie jest tak niestety, ale jestem dobrej myśli, że uda mi się nad tym popracować.
Ostatnimi czasy jadam trochę rzadziej niż zazwyczaj. To nie koniecznie dobra oznaka. Regularne posiłki to podstawa, dobrze o tym pamiętam. Niestety mój apetyt trochę szwankuje. Mam nadzieję, że za jakiś czas wszystko wróci do normy.

1. Śniadanie

 Śniadanie o dziwo nie na słodko, jak to ja preferuję. Mama przygotowała przepyszną pastę z tuńczykiem i białym serem, do tego zielona cebulka, świeży ogórek i jogurt naturalny. Bardzo smaczna i pożywna. Grzanki i pomidorki tworzą wspólnie świetne połączenie. Do tego jeszcze zielona herbatka i śniadanie gotowe!




2. Drugie śniadanie

 Przyszedł czas na kawę, no i oczywiście coś do kawy ;) Postawiłam na owocki. Tradycyjnie banan z masłem orzechowym. I na reszcie truskawki! Nie ma co się oszukiwać, nie są to jeszcze nasze polskie owoce, ale w smaku są już całkiem niezłe :D Na dodatkową osłodę, jakby czasem było mało, kawałek batonika musli firmy OSHEE. Są przedobre! Jeszcze na pewno o nich wspomnę. 




3. Obiad

 Potrzebowałam czegoś lekkiego. Nic smażonego nie wchodziło w grę. Postanowiłam przygotować sałatkę. Trochę szpinaku, jajko, pomidorki koktajlowe, ogórek małosolny, dwa plasterki szynki i zielona cebulka. Wszystko podane z sosem jogurtowo-czosnkowym. Pychotka!




Dodatkowo jabłko i kostka czekolady:)

Jeśli chodzi o ćwiczenia tradycyjnie pojawiła się Ewa i jej Perfect Body:) Mój ulubiony trening! Z niecierpliwością czekam na rezultaty. Dodatkowo godzina jazy na rolkach. Coś co jak dobrze wiecie uwielbiam. Mimo takiej aktywności nadal czuję niedosyt, więc wszystko możliwe, że jeszcze coś dziś porobię.

Na koniec mam do was małą prośbę. Obecnie w Krakowie trwają juwenalia, a już za tydzień rozpoczną się dwudniowe Czyżynalia. Znajomi mają szansę wystąpić na tym festiwalu, muszą jednak wygrać pewien konkurs. Proszę Was, poświęćcie minutkę i oddajcie głos na Ostatnich w Raju:) To tak nie wiele czasu, a dla chłopaków ogromna szansa! W końcu ludzie mają różne pasje i nie tylko w sporcie potrzebne jest wsparcie:) Pamiętajmy, że to co sami dajemy, później do nas wraca! Zostawiam link do głosowania, a was zapraszam również do posłuchania ich autorskich kawałków na youtubie :) 


Trzymajcie się ciepło!

poniedziałek, 4 maja 2015

Zainspiruj się #2

Za mną pierwszy dzień matur. Szczerze mówiąc nie wiem co myśleć. Do polskiego przykładałam się na prawdę porządnie. Chyba nie ma lektury, której bym sobie nie opracowała. Niestety tak to jest, że do zadania przyłączony jest fragment, do którego należy się odnieść. I choć fragment ten pochodził z Lalki, to bardzo ciężko było wpasować go do postawionego pytania. Nigdy nie czułam takiej niepewności pisząc pracę.. A pytania "zamknięte", też nie były jakieś bardzo łatwe. Trochę mnie to przestraszyło przyznam szczerze. Lekko się podłamałam, ale znowu zaczynam myśleć pozytywnie. Jutro matematyka! Musi być lepiej! Na polskim szczególnie mi nie zależy. Chciała bym go jedynie zdać (chociaż nie obrażę się za dobre wyniki), natomiast matematyka i chemia liczą mi się na studia. I to nimi powinnam się przejmować.

Jak na razie nie uczę się za wiele. Postanowiłam, że w dni kiedy będą egzaminy będę się relaksować, odprężać i zregenerować siły. Natomiast w dni wolne popracuję jeszcze nad chemią. Moja szyja ma się już lepiej, więc odpaliłam dziś trening z Ewą i dałam radę :) Uwielbiam to! Hahah, cudownie odpręża i wyzwala z negatywnych emocji! Stanowczo polecam. Nie tylko maturzystom ;)

Lato zbliża się wielkimi krokami, zostało nam tak naprawdę około 60 dni. Ale powiedzmy sobie szczerze, pogoda jest już na tyle ładna, że niedługo będziemy wskakiwać w krótkie spodenki. I nie wiadomo czy wyjdzie kto się obijał w zimie, czy kto marnował swój wcześniejszy wysiłek na wiosnę :D ale bądźcie spokojne, spodenki nosi się nawet we wrześniu, także jest jeszcze szansa, żebyście w tym roku założyły je z uśmiechem na twarzy, pokazując co udało wam się wypracować:)

Trzeba się zmotywować, ale i zainspirować :) Dlatego dzisiaj załączam zdjęcia, które mnie osobiście inspirują i przypominają o upragnionym wypoczynku! Aż normalnie się rozmarzyłam!













A Wy macie już jakieś plany na wakacje? Szykujecie jeszcze jakieś poprawki w sylwetce? Dajcie znać jakie cale stawiacie na nadchodzący czas:)

Trzymajcie się ciepło!

niedziela, 3 maja 2015

Wracam do żywych! :) Przepis na placuszki!

Tak jest, powoli wracam do blogowania. Dużo nerwów, dużo stresu, ogromnie dużo nauki! Ale... już prawie po wszystkim! Teraz pozostało tylko dać z siebie wszystko i napisać matury jak najlepiej:) Od dziś się relaksuje, odpoczywam. Ostatnie powtórki do chemii i tyle :) Nie mogę się doczekać, kiedy będzie już po wszystkim i będę mogła w końcu zająć się sobą i przyjaciółmi! Wrócić całkowicie do normalności. Dwa tygodnie i będzie pięknie!

Przyznam szczerze, że nie mam nic szczególnego przygotowanego na dzisiaj. Jednak jakiś czas temu, pod postem ze śniadaniami, zostałam poproszona o dodanie przepisu na placuszki razowe z płatkami ryżowymi, cynamonem i żurawiną. Na dobry początek zacznę więc od tego:) Nie przygotowywałam ich od tego czasu, dlatego też stare zdjęcia. Nie o to jednak chodzi:)

Placuszki razowe z płatkami ryżowymi, cynamonem i żurawiną:

 Składniki:
  • jajko
  • 2 łyżki mleka
  • 2 łyżki mąki razowej
  • 3 łyżki płatków ryżowych
  • płaska łyżeczka cynamonu
  • łyżeczka miodu lub stewia
  • garść żurawiny
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
Ciasto na placuszki przygotowujemy wieczorem, żeby płatki ryżowe zdążyły napęcznieć. W miseczce roztrzepujemy jajko, dodajemy mleko. Później dodajemy wszystkie składniki, mieszamy i przykrytą masę wstawiamy do lodówki. Rano wszystko należy jeszcze raz wymieszać, może nie wyglądać za smacznie. Smażymy na niewielkiej ilości tłuszczu. Gotowe placuszki wyśmienicie smakują z twarożkiem i dżemem. Smacznego!


Jak tam wsze postępy? Lato coraz bliżej, myślę, że każdy ma coraz więcej motywacji do działania. Przyznam szczerze, że mnie ten stres również zmobilizował. Ćwiczenia były cudownym oderwaniem od rzeczywistości. Dodatkowo po całym dniu spędzonym przy biurku, porcja aktywności była wskazana. Teraz niestety mam trochę problemy z szyją. Próbuję zdziałać coś plastrami rozgrzewającymi ale jak na razie nie ma zbyt wielkich efektów. Mam nadzieję, że szybko przejdzie, bo ćwiczenia pozwolą mi przetrwać te nadchodzące dwa tygodnie. 

Jeśli chodzi o mnie jestem obecnie na etapie 51.2 kg! Do końca miesiąca chciała bym, żeby ta jedynka zniknęła, Zobaczymy co uda mi się zdziałać, ale jestem dobrej myśli:)

Bardzo się cieszę, że w końcu wróciłam! :)

Trzymajcie się ciepło!!!

niedziela, 19 kwietnia 2015

Zawieszenie

Witajcie!

Zdaję sobie sprawę, że trochę zaniedbałam bloga. Ale jak to się mówi, są rzeczy ważne i ważniejsze, i tak teraz jest z maturą. Niestety muszę zawiesić moją działalność na najbliższy czas. Nie da się niestety ogarnąć wszystkiego. Postaram się wrócić jak najszybciej, bo szczerze przyznam, że zaczęłam wkręcać się w blogowanie i na pewno będzie mi tego brakowało. Liczę na to, ze w trakcie tej przerwy przyjdą mi do głowy ciekawe pomysły i będę miała z czym do was wracać :)

Trzymajcie mocno kciuki! Przyda się na pewno:)

A Wy nie przestawajcie działać! Jest już bliżej niż dalej lata, nie ma co sobie żałować treningów:)
Liczę na to, że kiedy wrócę w komentarzach przeczytam o waszym progresie! Powodzenia!

Trzymajcie się ciepło!